Login:
Hasło:
  zapamiętaj

Teraz jest 2012-02-09 08:24

Strona główna forum Twórczość Twórczość inna Opowiadania

Stary Świat

Miejsce bajek i pamiętników, pięknych historii i przygód o których możemy tylko pomarzyć...jak również miejsce opisów otaczającego nas świata. Może Ty nam coś opowiesz?

Moderator: Mecenasi sztuki

Stary Świat

Postprzez Aveline 2010-01-16 16:52

Alex przyłożył ucho do aparatury. Zamknął oczy i wyłączył pozostałe zmysły, by skupić się na poprawnym odczytaniu sygnału. Cisza. Otworzył jedno oko. Zerknął na wyświetlacz i uśmiechnął się pobłażliwie.
-Max. Zasilanie...
-Eee...? - młody chłopak podniósł oczy znad znalezionego ostatnio pudełka pokazującego obrazy. Schował je szybko do plecaka i natknął się na rękę opiekuna, wskazującą leżący przy akumulatorze przewód. Doskoczył do niego szybko i zaczepił żabki, uśmiechając się przepraszająco.
Alex znów przyłożył ucho do aparatury, ale nim zamknął oczy usłyszał wyraźny mocny sygnał.
-Jest... - szepnął niewzruszony. Nawet odnalezienie żywej osoby w bunkrze nie wzbudziłoby w nim żadnych emocji. Ewentualnie lekki uśmiech, ale ten w zasadzie nigdy nie znikał z jego szczupłej, podłużnej twarzy.
-Masz coś?! Ludziska, szukamy wejścia! - wrzasnął rozradowany Max włączając jednocześnie wykrywacz i biegnąc do najbliższego pagórka. Dużo młodszy od Szukacza miał w sobie energii za ich dwoje i tyle też zapału do poszukiwań. Nigdy nie był znudzony, nic nie potrafiło go uspokoić i nigdy nie miał dosyć przemierzania rozległych równin, pokrytych rdzawo pomarańczowym pyłem ruin miast, czy szaro granatowych chmur zakrywających szczelnie cały nieboskłon. Nigdy nie umiał szeptać ani przynajmniej mówić cicho. Nawet przez sen chrapał głośno i rozmawiał z poduszką. Zatrzymywało i uciszało go tylko Słońce. Gdy znajdywało drogę wśród cieńszych warstw obłoków, wpatrywał się w jego idealny krąg bez opamiętania.
-Przyjąłem. - odpowiedział na krzyk Pomocnika Nick, Przewodnik drużyny i dał znak innym, by rozpoczęli poszukiwania. Sam zaś podszedł do jasnowłosej Rysowniczki. Siedziała na wystającym spod pyłu gzymsie szybko szkicując okolicę na kawałku materiału.
-Przerwij. Szukaj wejścia.
Bez słowa schowała pracę i węgiel sięgając po wykrywacz. Jak Przewodnik otwierał usta tylko gdy było to potrzebne mówiąc tylko to co było niezbędne, Lil nie odzywała się praktycznie nigdy. Reagowała na rozkazy, jak na komendy. Żyła w swoim własnym świecie rysunków, nie do końca zdając sobie chyba sprawę z tego co dzieje się dookoła niej. Nieobecnym wzrokiem zdawała się nie dostrzegać otaczających ją ludzi. Tak było od zawsze, ale nikt nie wiedział dla czego. Brak słów nadrabiała na szczęście ogromnym talentem.

Nie minęła godzina jak Max przysiadł na ziemi przed niewielkim pagórkiem i zaczął rozkopywać go, wzniecając wokoło potężną chmurę pyłu. Robił to tak zamaszyście, że zgrzyt łopaty ocierającej się o stal wrót poniósł się daleko po równinie alarmując wszystkich szybciej, niż jego kolejny wrzask.
-Znalazłem!
Odrzucił łopatę i podekscytowany założył szybko rękawice z drapakami, by oczyścić wejście ręcznie nim podejdzie reszta drużyny.
-Brawo młody. - Skomentował Alex wyłączając przy okazji wykrywacz, wciąż piszczący w rzuconych w pył słuchawkach Pomocnika.
-Otwieraj. - zezwolił Przewodnik Johnowi, jednemu z ochroniarzy. Ich funkcja, z braku zagrożenia, sprowadzała się ostateczne do otwierania wszystkiego, co nie miało normalnej klamki.

Obłok pyłu jaki utworzył Max przy odkopywaniu wrót był niczym przy chmurze po wybuchu trotylu Johna. Musieli odczekać jeszcze dobrych kilkanaście minut nim dało się podejść do wrót, bez zgubienia się w powstałej mgle. Otwór w jednym ze skrzydeł jak zwykle poprowadził ich do obniżającego się szybko i równomiernie, w głąb pod powierzchnię korytarza, a następnie, po prawie pół godzinnym spacerze i kolejnej eksplozji weszli do hali. Betonowe sklepienie w kształcie kopuły było w wielu miejscach popękane, jednak niegroźnie więc śmiało wkroczyli do miasta metalowych baraków. Blaszanymi puszkami pokryta była szczelnie cała powierzchnia hali. Gdzieniegdzie tylko rozdzielana była wąskimi uliczkami, pełnymi rozkładających się wciąż ciał, lub samymi białymi szkieletami owiniętymi w brudne szmaty i koce.
-Ech... Śmierdzi jak zawsze. Wygląda jak zawsze. Nic wyjątkowego, Nick. - skomentował z delikatną nutką żalu z znudzonym głosie John.
-To nic. Przeszukać. - odpowiedział spokojnie Przewodnik i już miał ruszyć między baraki gdy pomiędzy płytami dojrzał stawiane w regularnych odstępach znaki, wyrysowane na jednej z blach pobliskiego budynku.
-Tłumacz. To jest napis? - spytał podchodząc szybkim krokiem do blachy - Tutaj, te czerwone kreski? - dodał, o dziwo, bo niepotrzebnie. W jego przypadku nie ton, a ilość słów zdradzała podekscytowanie.
Młody mężczyzna doskoczył do ściany. Prawie ją dotykał swoim haczykowatym nosem przyglądając się znakom..
-Niesamowite... Fascynujące! To jest język pisany! Pierwszy taki okaz. Znaki są podobne do tych które znamy, ale bardziej rysunkowe... - Paul mówił bardzo szybko tłumacząc z zapałem, choć i tak nikt nie wiedział o co mu chodzi - Ten zakręcony ogonek przy znaku ‘a’ jest niesamowity! I tutaj znak... Co to może być za znak? Ach! Przecież to ‘f’. Lil, błagam przerysuj to bardzo dokładnie!
Nie musiał dwa razy powtarzać. Rysowniczka już od początku jego wywodu kreśliła na materiale idealne odwzorowanie napisów na blasze.
-Szukajcie, szybko. Może ich być więcej, może są wszędzie! Od razu zacznę tłumaczyć! - Paul wyjął z kieszeni mikrofon i notatnik. Gdy tylko zidentyfikował wszystkie nieznane znaki, przeczytał tekst na głos trzymając kciuk mocno zaciśnięty na przycisku nagrywania.

-Ile tego jest? - spytał Główny Tłumacz, przyglądając się rysunkom Lil.
-Dziewięć udało się w całości przeczytać. Nowe znaki zajęły mi trochę czasu, ale nie były trudne. Pisała je chyba jedna osoba. Tylko jedna! Fascynujące. Ułożyłem je mniej więcej w kolejności nadającej im wspólny sens. To jest na prawdę niesamowite! Jak opowieść! Uważam, że powinno od razu zostać odsłuchane przed Nadzorcami i Przewodnikami. Jest tu zawarte mnóstwo informacji na temat Starego Świata potwierdzających nasze domysły i...
-Rozumiem. Idź natychmiast. Ogłoś odsłuch i puść bez słów wstępnych. Nie ma czasu na Twoje rozgadanie.
-Rozgadywanie. - poprawił głównego tłumacza Paul i dodał szybko - Oczywiście, już lecę.
Nim ten zdołał cokolwiek odpowiedzieć, Paula już nie było.

Na sali zgromadziły się tłumy. W głośnikach zabrzmiał głos proszący o zachowanie ciszy i przypominający o wadze nagrania, po czym spomiędzy zgrzytów taśmy rozległy się słowa, czytane przez Paula drżącym, podekscytowanym głosem zupełnie nie pasującym do treści napisów ze ścian baraków.
To nie jest tak, że my się chcemy urodzić. Narodziny to bardzo niefortunny zbieg okoliczności. Tym bardziej miejsce i czas naszych narodzin. Mojemu dziecku, nigdy bym nie życzyła, by trafiło w To miejsce i w Ten czas.

Nawet nie wiem który jest rok. Dzień tygodnia już też nie ma znaczenia. Nikt nie żyje juz dniami które nastąpią, ale z dnia na dzień cofają się, by myśleć tylko o jednym i tym samym dniu. Żyją dla tego dnia, który przeminął. Oczywiście nikt z ludzi, którzy mnie mijają tego nie powie. Nie przyzna się do porażki i nie wydusi z siebie, że to jest jego wina i, że to on, jak cała reszta amerykanów głosowała na tego skurwysyna.

Dzień przeminął. Naród wybrał wariata i wariat wygrał w swoim wariactwie wariactwo którym jest świat pełen lasu atomowych grzybów rozsianych po pustkowiach. Z miast na powierzchni nie zostało nic. Z naszego dawnego życia też nie. Chowamy się jak robaki pod ziemią. Stawiamy blaszane domki z kart pod betonowym stropem, by dusić się w nich jak sardynki w puszce. Ech... Jak ja dawno nie jadłam sardynek... Jak ja dawno nie jadłam?

Pamięć płata mi figle. Kiedyś próbowałam liczyć dni, ale gdy przestał działać ostatni zegarek, nie było już kogo pytać o godzinę jaka jest tam, na górze. Wiemy tylko gdy zapada noc. Temperatura bardzo spada. Wielu z nas w pierwsze noce zamarzło. Musimy chować się w barakach, ogrzewać je i czekać do rana.

Czekanie jest najgorsze. Chodzimy, stoimy zamknięci. Mężczyźni zmieniają się przy maszynie. Nikt nic nie mówi. Zapominamy słowa. Ich znaczenie i wydźwięk. Rozmowa przestała istnieć.
Coraz trudniej jest mi pisać. Od ucieczki do podziemi nie widziałam słów innych niż te które sama napisałam. Nikt nie pisze. Nikt nie chce się uczyć. Edukacja. Nikt jej co prawda tam juz nie potrzebował. Zaledwie kilka osób przychodziło do szkoły by nauczyć się pisać i czytać. Aż trudno mi uwierzyć, ze dożyłam czasów w których nie była potrzebna wiedza. Nauka. Wiara. Wszystkie podstawowe wartości odeszły w zapomnienie. Ucierpieli na tym najbardziej nie nauczyciele, ale całe społeczeństwa. I te durne społeczeństwa wybrały swoją drogę.

Teraz tez nikt nie potrzebuje nauczycieli. Nie potrzebują mnie, moich uczniów, moich dzieci. Błąkam się pomiędzy barakami pisząc cegłą na metalowych ścianach słowa których już i tak nikt nie umie odczytać. Druga ręką ściskam pod wyschniętą piersią kolejne martwe dziecko, zawinięte w ostatnią chustę która mi została z czasów życia, uduszone nienawiścią do świata przed moimi oczami.

Chyba tej nocy umrę. Nikt na początku nie zauważy, wiele osób śpi pod ścianami baraku, aż ich ciała nie zaczną cuchnąć zgnilizną.

W przeciwieństwie do narodzin, śmierci chcemy. Nie jest zbiegiem okoliczności. Możemy wybrać gdzie i kiedy umrzemy. Wystarczy tylko trafić w odpowiednie miejsce i czas, a ten właśnie dla mnie nadszedł.

-Napisy ułożone w przedstawionej przeze mnie kolejności, tworzą opowieść jednej z mieszkanek schrony z lat tuz po zagładzie starego świata. Znaczenie ich jest tym ważniejsze iż...
Główny Tłumacz westchnął. Zapomniał mu powiedzieć by mowę końcowa też sobie odpuścił. Mówił bardzo poprawnie, jednak nie wystarczająco zrozumiale dla pozostałych mieszkańców Kopuły. Niewielu słuchało słów Paula, on tez nie miał na to ochoty. Wpatrywał się bowiem w ostatnie z rysunków Lil, zrobione w nowoodkrytym schronie. Przedstawiały dwa szkielety, jeden mniejszy, bez wątpienia dziecka, może nawet niemowlęcia. Leżały pod ściana pokrytą napisem. Następny znów taki sam, ale z innej perspektywy, bliższej, samych czaszek i chust. Ostatni zaś był portretem starej kobiety. Miała pomarszczoną skórę opinającą wystające kości policzkowe i zapadnięte policzki. Spod półprzymkniętych powiek płynęły łzy zostawiając jasne ślady na przybrudzonych policzkach, a wąskie usta całowały główkę niemowlęcia śpiącego spokojnie w jej wychudłych, wynędzniałych ramionach.
Aveline
 
Posty: 39
Dołączył(a): 2008-10-19 23:26

Re: Stary Świat

Postprzez Klonus Wysoki 2010-01-16 20:27

W końcu jakieś opowiadanie.
Pod względem gramatycznym jest kilka błędów. Gdzieś brakuje przecinka, gdzieś zdanie jest pisane na kilka razy i pozostaje jakiś człon z poprzedniej wersji.
Jeśli chodzi o sferę treści, nieco brakuje czegoś, co mogłoby "zanurzyć" czytelnika w tym świecie. Może to mały opis miejsca, może przynajmniej odczucia któregoś z bohaterów. W każdym razie z jednej strony tekst jest nieco zbyt suchy, z drugiej nie jest zwyczajną relacją, gdyż widać w tym pewne oceny ze strony narratora. Ciekawie mogłoby wyglądać to opowiadanie, gdyby je napisać stricte z punktu widzenia badacza, który "dokumentu" nie chce "zanieczyścić" własnymi odczuciami.
Jeśli zaś chodzi o samą fabułę, zawsze zastanawiało mnie silne przekonanie, że znaleziony obiekt trzeba rozwalić. Nie ganię tego, bo zauważyłem, że jest to naturalna skłonność wielu odkrywców. Poza tym brakuje nieco pewnego porównania. Jest kultura stara, ze Starego Świata, i coś zupełnie nowego. Tymczasem ciężko cokolwiek powiedzieć o "nowym świecie" z Twojego opowiadania. Byłby to miły akcent. Pokazać, że ludzie się czegoś nauczyli. A może nadal są tacy sami głupi. A może po prostu życie stało się nie do porównania.
Oczywiście jestem nieco spaczony własnymi zainteresowaniami, ale uważam, że to, o czym wspomniałem, uczyniłoby opowiadanie ciekawszym.
Nie jestem wrogiem.
Nie jestem przyjacielem.
Jestem obserwatorem.
Avatar użytkownika
Klonus Wysoki
Mecenas sztuki
 
Posty: 228
Dołączył(a): 2008-10-18 21:34
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: Stary Świat

Postprzez Aveline 2010-01-17 12:43

Przyznaję, że czytając go jeszcze raz nie byłam zachwycona. Krótka forma jednak bardzo ogranicza i po raz kolejny mam nauczkę, ze pisanie o 2 w nocy nie jest najlepszym pomysłem.
Boję się jeszcze dłuższych opowiadań, ale w krótkim ciężko jest zawrzeć wszystko to o co chodzi autorowi, choć raz mi się to udało ("Ewa, obudź się"-wrzucę jeszcze dziś). Bo faktycznie przesłanie miało być, i kontrast z Nowym Światem pełnym zapału do nauki, ale chyba niezbyt udolnie mi to wyszło.
Chciałam tez uniknąć długich opisów i zagłębiania się w świat bo na tym poległam w innym opowiadaniu ("Male" - wrzucę dla komentarzy). Myślę nad czymś dłuższym, ale nie wiem czy jestem wystarczająco "dobra" by napisać coś na prawdę dobrze przemyślanego w odpowiedniej formie. Ale próbować zawsze można.
Aveline
 
Posty: 39
Dołączył(a): 2008-10-19 23:26


Powrót do Opowiadania

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości

Strona główna forumEkipaUsuń wszystkie ciasteczka • Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 [czas letni (DST)]

SEO MOD © 2007 StarTrekGuide