Login:
Hasło:
  zapamiętaj

Teraz jest 2012-02-07 19:50

Strona główna forum Twórczość Twórczość inna Opowiadania

Pieśń

Miejsce bajek i pamiętników, pięknych historii i przygód o których możemy tylko pomarzyć...jak również miejsce opisów otaczającego nas świata. Może Ty nam coś opowiesz?

Moderator: Mecenasi sztuki

Pieśń

Postprzez Aveline 2010-01-17 12:52

Spomiędzy drzew delikatnie przebijały promienie światła. Rozproszone przez liście krzewów, zamieniały ciemność wokół w granatowo zielone niebo migoczących gwiazd, łączące się delikatnym rozjaśnieniem z czerniejącym właśnie sklepieniem nieba. Spomiędzy chmur nie było widać rozlanych po nieboskłonie iskierek. Tylko księżyc nieśmiało zaglądał przez delikatniejsze warstwy obłoków, w dół, na polanę przy leśnym trakcie. Otaczające ją korony drzew tańczyły w rytm wiatru, poganiającego leniwe fale ich liści ku ziemi. Wysokie pnie ciasno otaczały polanę, pozwalając przytulić się do ich muru lnianym namiotom. Było ich tylko kilka. Ciasno kuliły się w cieniu drzew. Płomień rozświetlał ich ściany, odkrywając barwy długiej wędrówki.
Konstelacje iskier ogniska igrały wesoło w chłodnym powietrzu nocy, po czym opadały zmęczone, by zniknąć wśród źdźbeł wilgotnej trawy. Kilka spadało szybko, z powrotem w płomienie ogniska, inne z kolei wędrowały daleko, aż na skórzane buty wiązane grubym rzemieniem. Ich właściciel właśnie zasiadł na brzegu drewnianej ławy. Swoją silną dłonią, pomarszczoną i suchą od trudów walk i wędrówek, pogładził delikatnie wzór, wyżłobiony starannie w siedzisku. Westchnął. Ujął w dłoń sztylet i zanurzył go w leżącej tuż obok gałązce. Obnażył jej wąską kibić z wilgotnej kory i wrzucił do ognia. Z kolejnej gałązki gładzonej ostrzem wyłonił się kształt wpatrzonego w gwiazdy wilka. Zielone iskry zaskwierczały radośnie, wyrzucając w powietrze smukłą stróżkę gęstego, białego dymu. Piął się ku niebu, targany wiatrami północy. Pokonywał kolejne zakręty losu, tracąc swą moc. Parł niestrudzenie w nieznane, aż nie zniknął zupełnie wśród koron drzew. Sam. Jeden strumień wędrujący samotnie tam, gdzie nie sięgnęły pozostałe gałęzie ognistego dymu. Nie bał się. Wiedział, że jest daleko od bliskich, którzy mogliby wspomóc go radą czy ochroną. Siłę dawała mu pieśń, stara, jednak silna w jego potężnych piersiach pieśń. Nabrał powietrza w płuca, wraz z ostatnimi stróżkami dymu gasnącego ogniska i zatańczył z igrającymi u jego stóp płomieniami, jak z braćmi, których zostawił wśród stepów południa.
Tańczyli wokół ognia, obejmując się ramionami w braterskim kręgu. Iskry buchały pod ich stopami, walcząc o ostatnie tchnienie. Stopy wybijały jeden, wyraźny rytm w twardym piasku nadrzecza. Siedzący w kręgu ław starzec podejmował pieśń wciąż na nowo, zwalniając, to znów przyspieszając rytm, wybijany na niewielkim bębnie. Gdy ich nogi zaczęły motać się ze zmęczenia i o mało nie wpadli do ogniska, ze śmiechem wyzwał ich i w zachrypnięte gardło wlał złoty miód podanego mu przez kobietę rogu. Zaklął przy tym siarczyście, a jego oczy przesłoniły łzy. Jak przez mgłę ujrzał otaczający ich step, a obozowa radość u zachodu słońca znikła szybko za mgłą. Wśród wspinających się ku rozgwieżdżonemu niebu iskier, wciąż widział twarz jednego ze swych synów. Poznaczone licznymi bliznami ramię gładziło teraz wgłębienie rzeźby tronu. Pod dłonią czuł idealnie wyryte symbole i znaki, rysunki wyżłobione dawno temu, ale wciąż nienaruszone dłutem czasu, które mogłoby naruszyć ich piękno.
Przetarł oczy i rozejrzał się po otaczających go wojach, ich kobietach, bawiących się przy namiotach dzieciach. Wszyscy milkli, oczekując słów starca. Synowie zasiedli przy ogniu, biorąc na kolana podbiegające do nich dzieci, suknie szumiały jak wiatr przeczesujący dzikie, leśne ostępy. Uniósł potężną dłoń, obwiązaną kawałkiem tkaniny, sczerniałym od zaschniętej krwi odrąbanego w ostatniej walce palca. Skinął na siedzącą u jego boku kobietę ściskającą w ramionach małego chłopca, bawiącego się drewnianą podobizną wilka. Zniżyła się ku niemu, gdy szeptał do niej i powróciła na miejsce zajmowane niegdyś przez jej mężczyznę. Gdy umilkł wiatr nad płomieniem i otaczający ich step pogrążyła ciemność milczenia, jej usta wydały pierwszy dźwięk tęsknej pieśni.
Przez łzy zagubione dawno w kącikach oczu, widziała gęsty las, rozświetlony gwiazdozbiorem rozproszonych przez liście promieni światła. Ciepło ognia różowiło jego zmarznięte policzki i zdrętwiałe od pracy w chłodzie nocy dłonie. Przy jego stopach wiatr zawiewał wióry w płomienie ogniska. Kolejne iskry wyskoczyły na spotkanie pogodniejącemu niebu. Wśród gwiazd rodziły się nowe konstelacje, niknące w gęstwinie drzew. Figurka ściskana w dłoni. Stępiony nóż. Roje gwiazd i księżyc nieśmiało zaglądający znad koron drzew.
Aveline
 
Posty: 39
Dołączył(a): 2008-10-19 23:26

Re: Pieśń

Postprzez Klonus Wysoki 2010-01-17 16:03

Jeśli skutek był zamierzony, to opowiadanie bardzo ciekawe w formie.
Czyta je się jak poezję. Pewnych rzeczy nie idzie brać poważnie, na serio. Momentami zgubić sie idzie między stepem (gdzie jest tylko trawa i nic więcej) a lasem w cieniu których siedzi "główny bohater". Jest coś takiego w opisie iskier/dymu/pieśniarza, że nie wiadomo co dokładnie się dzieje. Czy on tańczy, siedzi, czy jest sam czy w otoczeniu całej grupy, czy jest w lesie czy na stepie. W większości nie ma to znaczenia. Tylko ten wyrzeźbiony wilk spina rzeczywistość. Niepotrzebnie w ostatnim zdaniu pojawiły się gwiazdy, choć może to też jest elementem tego "rozlanego" świata.
Zakończę tak jak zacząłem: Jeśli skutek był zamierzony, to wyszło bardzo fajne opowiadanie.
Nie jestem wrogiem.
Nie jestem przyjacielem.
Jestem obserwatorem.
Avatar użytkownika
Klonus Wysoki
Mecenas sztuki
 
Posty: 228
Dołączył(a): 2008-10-18 21:34
Lokalizacja: Bydgoszcz


Powrót do Opowiadania

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości

Strona główna forumEkipaUsuń wszystkie ciasteczka • Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 [czas letni (DST)]

SEO MOD © 2007 StarTrekGuide