Login:
Hasło:
  zapamiętaj

Teraz jest 2012-02-11 03:49

Strona główna forum Twórczość Twierdza Fantasy Monologi

Nie wierz nigdy Kobiecie, czyli smutek na dnie kufla...

Dział przeznaczony do umieszczania opowiadań samodzielnych, tworzonych i prowadzonych w całości przez jedną osobę.

Moderator: Mecenasi sztuki

Nie wierz nigdy Kobiecie, czyli smutek na dnie kufla...

Postprzez Orgrim Ogniojad 2008-10-30 11:59

No dobrze - coś się ruszyło, więc i ja się rozochociłem :) A skoro tak, to proszę bardzo - tym razem taki mniejszy, krótszy epizodzik z życia Eloreda. Ten fragment znajduje się pomiędzy poprzednimi dwoma :
1.NIECIERPLIWE CIERPIENIA
2.ŻOŁNIERSKIE ŻALE
3.NIE WIERZ NIGDY KOBIECIE
4.STALOWY ŚWIT
...i w takiej kolejności przeczytane maja najwięcej sensu (to, ze powstawały w kolejności całkiem innej to inna sprawa) ;p
Zapraszam do Lektury!


* * *


-...Przestań się mazgaić, jak dziewka jaka, bo zaraz gotowyś nam obu wstydu narobić – surowy głos żołnierza przerwał milczenie, zapadłe przy małym, narożnym stoliku, z nielichym trudem przebijając się przez tawerniany gwar w „Śpiącym Smoku”. – Na co żeś liczył? Z babami tak zawsze... Zwłaszcza tymi dobrze urodzonymi. Rozkapryszone to to, jak czort jaki, jeno podniet szuka i zabaw... W twoje miejsce nawet bym był rad, jako że nie każdemu trafia się sposobność takowej szlacheckiej pochędóżki, i żeby cię jeszcze zaraz za zięcia nie brali, albo lepiej, głowy zdejmować nie chcieli...
-Zmilcz, Gedronie, proszę – przerwał wywód młodzieniec w wojskowym kubraku niedbale rozchełstanym na piersi, podpierający rękoma ponurą twarz nad świeżo opróżnionym kuflem. Nie pierwszym kuflem. - ...Przecież wiesz, że to było coś innego. Poza tym, może i chciałbym, żeby mnie brali?...
-Głupiś! Ty może i byś chciał, ale oni raczej nie chcieli. Ona z resztą, jak widać też. I co niby miało by w tym być innego? To, że ty tak twierdziłeś?... Głupiś, jak nic, Eloredzie.
Młodzieniec odwrócił twarz i zawiesił wzrok na cieniach, tańczących na okopconej oparami świec ścianie. Jakkolwiek przykre, mocno prawdziwe były słowa starszego żołnierza. Dlatego pewnie były tak bolesne. Nie wiedział co odpowiedzieć. Miał ochotę obić mu za to gębę. Wciąż jednak nad sobą panował. Musiał. Z trudem tłamsił w sobie chęć wykrzyczenia swojego żalu i frustracji, oraz najzwyklejszego wyszlochania się, niczym wspomniana wcześniej dziewka...
Słuchając jego słów czuł narastającą w sobie potrzebę przeciwstawienia się, bronienia przed obelgami swojej ukochanej Keire. Keire, która podczas kilku tygodni jego nieobecności zdążyła przyjąć narzeczeństwo od jakiegoś głupawego, pół-szlacheckiego bękarta z Erendu.
-...Ona mnie naprawdę kocha... – odpowiedział w końcu nie znajdując żadnych sensowniejszych słów, co niestety nawet w jego własnych uszach nie zabrzmiało przekonująco.
-Ano, niechybnie. Jak psy dziada w ciasnej uliczce... Pewnie dlatego teraz nawet nie raczyła wpuścić cię do dworu – na niewzruszonej twarzy Gedrona pojawił się lekko sarkastyczny grymas. – Odpuść sobie, braciszku. To tylko baba. Ładniutka, nie ukrywam, ale takie są najgorsze. Potrafią zajść za skórę gorzej niż gorące żelazo. Gorzej, bo głębiej... Odpuść zupełnie. Nie warto se w głowie mącić. Jak zaręczona, to już żaden inny jej ruszać nie będzie... Przez jakiś czas przynajmniej. Słyszałem, że ten... jak mu tam? Horkel? ...Że ten cały Horkel, to z prawdziwie majętnego rodu pochodzi. Ponoć wuj jego dziada władał zachodnią marchią, nim jeszcze Tarrisowie się do rządzenia dopchali. Wystaw to sobie! Niemało zamężni być muszą, skoro ta twoja Sannirówna, też nie biedna przecież, tak ochoczo się zań wydaje...
Zamilkł, spostrzegłszy, że jego słowa nijak nie podnoszą brata na duchu, a wręcz coraz bardziej ciążą na jego zgnębionej głowie. Zdecydowanie nie miał talentu do pocieszania.
-Nie dręcz się tym, Eloredzie. Nie warto... – w twardym głosie żołnierza cicho zadrżała troskliwa nutka, jakże nie pasująca do jego surowej, naznaczonej dawno wygojoną blizną twarzy i skórzanego żołnierskiego kaftana.
-...Chcesz jeszcze piwa? To ci dobrze zrobi – machnął na oberżystę, nie znalazłszy lepszego pretekstu, by ponownie przerwać przedłużające się milczenie. – Lepszy porządny kac, niż spędzające sen z powiek wspominki.
-Nie chcę, Gedronie. Chcę jechać do domu... Za dwa dni mogę się odmeldo...
-Wybij to sobie ze łba! – przerwał mu podobnie surowym i szorstkim, jak wcześniej, tonem. – Nie będziesz dręczył matki, ani siebie tymi żalami, bo oboje gotowiście do reszty zgłupieć. Musisz się wybrać gdzieś indziej...
-Ale...
-Nie przerywaj mi. Nie masz żadnych nowych rozkazów? Hm... Pod kim służysz?
-Um... – zająknął się skarcony Elored. – Da... Daraborem
-To wiem. Pytam o setnika.
-Nalnmerem z Veltoru. Darabor podlega Nalnmerowi, ale...
-Nie ma żadnych ale – uciął Gedron krótko i zdecydowanie. – Nie rozpakowuj się. Nalnmer zaraz cię gdzieś wyprawi. Już ja się o to postaram.
-Gedronie, ale przecież...
-No już. Przestań jęczeć. Tak trzeba – żołnierz ścisnął dłoń Eloreda i poklepał go po ramieniu. – To, że teraz nie wojujemy z umarlakami, nie znaczy, że możesz zmykać do domu. Imperium ma więcej problemów, niż twoje durne miłostki. Zobaczysz, jeszcze mi będziesz za to dziękował... Polejże nam jeszcze piwa, dobrodzieju!

* * *
"...Miało się ku zachodowi, gdy zachwiał się i runął bezwładnie. Zębami gryzł ziemię, nozdrzami miotał płonący oddech. Szarpnął się raz, drugi, trzeci. Dreszcz głęboki przebiegł go, piękna głowa głucho runęła w miękką ziemię. Ustał płomienisty oddech..."

KLAN TWIERDZA PANDEMONIUM
Avatar użytkownika
Orgrim Ogniojad
Członek IS
 
Posty: 229
Dołączył(a): 2008-10-20 10:49
Lokalizacja: :Dna Piekieł:

Powrót do Monologi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości

cron

Strona główna forumEkipaUsuń wszystkie ciasteczka • Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 [czas letni (DST)]

SEO MOD © 2007 StarTrekGuide