Mini saga
Ostatnio odkryłem ciekawą formę opowiadanka. Mini saga się zowie, ale nie wiem czy ma swój odpowiednik w Polsce i czy rządzi sie tymi samymi regułami. W wersji angielskiej musi zawierać dokładnie 50 słów (bez tytułu), nie 49, nie 51, musi być równe 50.
Mam propozycje byśmy spróbowali pobawić się w coś takiego w naszej Twierdzy.
Zmienił bym jednak troszkę zasady. Rozszerzmy ilość slow do 100. W angielskim w 50 slowach mozna zawrzec wiecej tresci niz w polskim, a poza tym na poczatek moze nie warto az tak przykrecac sruby;) Ale nadal musi to byc rowne 100 slow.
Oto moja pierwsza w zyciu mini saga, wiec wybaczcie niedociagniecia:]. A zwie sie:
"Nowy poczatek."
- A więc to wszystko moje? - zapytał król.
- Aż po horyzont - potwierdził skwapliwie generał.
- Z kogo durnia robisz? - żachnął się władca.
- Wybacz, panie, niewinny żarcik...
- Wyspa może nie duża - wtrącił się doradca - ale bardzo bogata i z wysoce rozwiniętą kulturą.
- Nawet bym na nią nie spojrzał gdyby było inaczej!
Skarcony dworzanin nie odezwał się już ani słowem.
- Stąd będę rządził nowym imperium! - rozmarzył sie król. - Każę otoczyć ją murem wysokim, tak by stała się twierdzą nie do zdobycia po wsze czasy! A właśnie, jak ją nazwiemy?
- Moim zdaniem stara nazwa jest niczego sobie... - zaryzykował nieśmiało generał.
- A zwą ją?
- Atlantydą panie.
Mam nadzieje, ze nie zrobilem jakiegos bledu, ktory by zmiennil ilosc slow w opowiadanku
Ktos chetny sprobowac?
Temat moze byc naprawde dowolny, pointa nie musi byc zaraz wybitnie blyskotliwa, ale wyrazne zakonczenie jest jednak wskazane.
Mam propozycje byśmy spróbowali pobawić się w coś takiego w naszej Twierdzy.
Zmienił bym jednak troszkę zasady. Rozszerzmy ilość slow do 100. W angielskim w 50 slowach mozna zawrzec wiecej tresci niz w polskim, a poza tym na poczatek moze nie warto az tak przykrecac sruby;) Ale nadal musi to byc rowne 100 slow.
Oto moja pierwsza w zyciu mini saga, wiec wybaczcie niedociagniecia:]. A zwie sie:
"Nowy poczatek."
- A więc to wszystko moje? - zapytał król.
- Aż po horyzont - potwierdził skwapliwie generał.
- Z kogo durnia robisz? - żachnął się władca.
- Wybacz, panie, niewinny żarcik...
- Wyspa może nie duża - wtrącił się doradca - ale bardzo bogata i z wysoce rozwiniętą kulturą.
- Nawet bym na nią nie spojrzał gdyby było inaczej!
Skarcony dworzanin nie odezwał się już ani słowem.
- Stąd będę rządził nowym imperium! - rozmarzył sie król. - Każę otoczyć ją murem wysokim, tak by stała się twierdzą nie do zdobycia po wsze czasy! A właśnie, jak ją nazwiemy?
- Moim zdaniem stara nazwa jest niczego sobie... - zaryzykował nieśmiało generał.
- A zwą ją?
- Atlantydą panie.
Mam nadzieje, ze nie zrobilem jakiegos bledu, ktory by zmiennil ilosc slow w opowiadanku

Ktos chetny sprobowac?
Temat moze byc naprawde dowolny, pointa nie musi byc zaraz wybitnie blyskotliwa, ale wyrazne zakonczenie jest jednak wskazane.


i z fajną pointą - bardzo elegancka praca.
.