Strona 1 z 1

Mentrusiowe wypociny.

PostNapisane: 2008-12-13 22:28
przez Mentruś
Krytyka mile widziana.


Pokochałam, z Tobą byłam
Nie kochałam więc rzuciłam
Jak zabawką się bawiłam,
Jak starą gazetę z życia wyrzuciłam.
Teraz chcę wrócić
Wiem, że Ty nie chcesz
Bo masz przeze mnie złamane serce...

***
Dzisiaj mnie kochasz, jutro zostawisz.
Czy mną się też jak zabawką zabawisz?
Czy dasz nadzieję i wiatr zawieje
Burząc to wszystko, choć było tak blisko?


***
Chcę z Tobą być do końca świata
Chcę by nam razem mijały lata
Chcę byś mnie kochał tak jak ja Ciebie
A wtedy będzie nam razem jak w niebie

***
Lubię Twe oczy. kocham Twe usta
Być może stwierdzisz, że jestem pusta.
I chociaż w wieczną miłość nie wierzę
To bardzo Cię kocham, kocham Cię szczerze

PS. Wiem, dno i 50 metrów mułu, przynajmniej dla mnie.
Nie obrażam się za ostrą krytykę, w końcu muszę wiedzieć, co dopracować.

Re: Mentrusiowe wypociny.

PostNapisane: 2008-12-14 00:31
przez Sandarous
Jako, że z poezją jestem w dość bliskim kontakcie, to pozwolę sobie na kilka słów. :)
Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to znaki interpunkcyjne - jeśli decydujesz się ich używać, to rób to konsekwentnie. Nie pisz zaimków wielką literą - nie jest to eleganckie w poezji, chyba, że w celu podkreślenia zwrotu do adresata, ale w powyższych przypadkach nie można raczej tego uznać.
Popracuj nad językiem wypowiedzi. Stosujesz oklepane słowa, typu "kocham". Jeśli chcesz wyrazić swoje uczucia, to szukaj nieco bardziej oryginalnych form. Łatwiej jest napisać "kocham", ale nie wzniesie Cię to na wyżyny.
Generalnie utwory poetyckie powinny zaskakiwać formą i treścią. U Ciebie przekaz jest jednoznaczny, rzekłbym banalny. Brakuje jakiegoś głębszego sensu, czegoś bardziej podniosłego. Wydaje mi się, że utwory te pisałaś bez zastanowienia, natchniona chwilą. (Mógłbym wybaczyć ten fakt, gdyby to była proza.) Jeśli oczekujesz dobrego efektu, to powinnaś poświęcić nieraz i kilka godzin wytężonej pracy. W przeciwnym razie nie ma sensu próbować swoich sił w obrębie poezji.
Wracając jeszcze do samej formy - nie ma w tych utworach jakiś wyszukanych środków stylistycznych i nad tym niestety najbardziej ubolewam. Cenię wiersze klasyczne, ale też nie odrzucam ubogiej poezji współczesnej. U Ciebie trudno zakwalifikować to do którejś z kategorii.
Jeśli uważasz, że Twoje wypociny są słabe, to przynajmniej możesz cieszyć się, że jesteś świadoma ich niedoskonałości. To już jakiś plus. ;)
Proponuję znaleźć jakieś źródło natchnienia, jeśli do tej pory tego nie zrobiłaś. Przede wszystkim jednak zadaj sobie pytanie, po co piszesz. Jeśli nie masz sprecyzowanego celu i piszesz tylko dla przyjemności, to nie podchodziłbym do tego z optymizmem. :) Poza tym warto poczytać najlepszych. Gdy mi brakuje inspiracji sięgam po Petrarcę lub Szekspira - geniuszy w dziedzinie poezji.
Na zakończenie, skoro nie boisz się ostrych słów, powiem jedno. Utwory dzielę na banalne rymowanki i głębsze wiersze. Twoim bliżej do tych pierwszych. Jeśli dopiero zaczynasz to przed Tobą ogrom pracy. :) Jeśli zaś nie... cóż, lepiej, żeby to jednak były początki. ;)

Re: Mentrusiowe wypociny.

PostNapisane: 2008-12-14 12:26
przez Klonus Wysoki
Do dziś uważałem, że poezja to po prostu pisanie z rymem. Dlatego też nigdy jej nie lubiłem - dla mnie rymowanie (a już zupełnie trzynastozgłoskowiec) to jednak przerost formy nad treścią. Ty udowodniłaś, że poezja to coś więcej. Gdy porównam twoje dzieło z poezją, którą (jak przez mgłę) pamiętam z lekcji polskiego... trochę Ci brakuje. Czego brakuje? Nie jestem dobry w opisywaniu poezji, więc wytłumaczę na przykładzie prozy. Jak byś zareagowała, gdyby opowiadanie składało się z kilku tego typu zdań:
Do mojej wioski, w której żyłem, wpadli bandyci. Zabili wszystkich mieszkańców, a moją ukochaną porwali. Ruszyłem za nimi. Gdy ich dogoniłem, walczyłem z nimi. Gdy ich pokonałem, uwolniłem moją ukochaną i żyliśmy długo i szczęśliwie.
Pomijając banalność fabuły (choć może i nie do końca), ten tekst nie reprezentuje sobą nic. Prócz tego, że podmiot jest (istnieje) nic o nim nie wiemy. Nie wiadomo co to była za wioska, o co w ogóle chodziło bandytom, jak wyglądała ukochana i dlaczego podmiot ją kochał. W zasadzie nie widać nawet tego uczucia, jakim ją darzył. Kilka suchych faktów to trochę za mało by tekst nazwać opowiadaniem. Tak samo tych kilka wersów, które napisałaś wielką poezją nazwać nie mogę. Brakuje tu tej głębi, uczuć, do których większość ludzi nie za bardzo chce się przyznać. Właśnie chyba tym różni się poezja od prozy - nie mówi wprost.
Ale, prawdę mówiąc, ja się nie znam. Dasz opowiadanie, to skomentuję na poważnie.