Strona główna forum → Twórczość → Twórczość inna → Opowiadania
Krzyk
Moderator: Mecenasi sztuki
1 post • Strona 1 z 1
Krzyk
Krzyk. Mrożący krew w żyłach wrzask zagłuszał muzykę koncertu. Skakała, tańczyła w rytm hipnotyzującej gry świateł wsłuchana w ostatni oddech swojej ofiary. Już od pół roku nagrywa wrzaski swoich ofiar. Największą euforię daje jej jednak odsłuchiwanie ich w odpowiedniej oprawie. Co lepiej nadaje się do tego niż rockowy koncert, rażące światłą osłoniętej ciemnością sceny i tłum skaczących w dzikim szale ludzi?
- Ej, no ta laska jest dziwna. - wysoki, anorektycznie chudy punk z niebieskim irokezem wszedł do pokoju zataczając się poważnie na miękkich od narkotyków nogach - Ciągle pierdoliła i jakiś zasadach i jebaniu wszystkiego na łeb.
-Panna jest bardziej destruktywna od Ciebie, to cykor chwycił, co nie? - zaśmiał się siedzący pod oknem łysy chłopak z niedbale zwiniętym skrętem w ustach.
-Łamać zasady, rozumiem. - zrzucił z kanapy pudełko po wegańskiej chińszczyźnie i usiadł wygodnie sięgając po butelkę z tanim winem - Ale łamać karki?
-Jeszcze zależy komu. Nie jednemu psu bym przekręcił makówkę. - zaśmiał się młody chłopak leżący na cuchnącym mokrym futrem i uryną, dziurawym materacu.
-Skończ pierdolić, idź zwiń swoje szmaty z pokoju, bo aż tu nimi jedzie. - rzucił ku niemu niebieskowłosy, sam podchodząc do okna patrząc, jak dziewczyna znika w wąskiej uliczce naprzeciw ich kamienicy. „Jest chora.” Pomyślał. Gdzieś w korytarzu zaskrzypiały otwierane drzwi. „Jest jebnięta na łeb, ale to już nie mój problem.”
-Kurwa! - wrzasnął nagle młody, na sekundę przed tym jak wybiegł z korytarza potykając się o materac i przewracając stolik. Przywarł do ściany po drugiej stronie salonu, klnąc pod nosem i modląc się jednocześnie.
-Stary, co Ci jest? - spytał jeden, gdy ten najchudszy z nich ruszył szybkim krokiem w kierunku pokoju. Nie wszedł jednak do środka. Cofnął o krok i zwymiotował w kąt korytarza. Na podłodze leżało rozwleczone na cały dywan ciało ich psa.
Światła sceny skupiły się na jednym punkcie w jej środku. Gitarzysta grał solówkę. Tylko ona nie szalała wraz z tłumem. Nie słyszała nic poza milknącym skowytem psa.
Zarzucił na ramiona skórzaną kurkę nabijaną ćwiekami i wybiegł z mieszkania. Tuż przed ulicą młody dogonił go.
-Zwariowałeś?! Ta dziewczyna jest porąbana! - krzyknął na całą ulicę. Jego głos drżał. Chłopak chwycił go mocno za koszulę pod szyją i przyciągnął do siebie.
-Dziś jest ten koncert. Dorwę ją. Boisz się, nie idź. Siedź w domu i becz za swoim futrzakiem. - warknął mu do ucha i odrzucił na stertę wylewających się z kontenera śmieci. Szybkim krokiem przebiegł przez ulicę o mało nie wpadając pod koła samochodu. Nie słyszał trąbienia i przekleństw kierowcy. Słyszał tylko jej głos mówiący: „Anarchia? To nazywasz anarchią? Życie przeciwko prawom. Rozśmieszasz mnie.” Zobaczył w myślach uśmiech jej wąskich spękanych ust. „Chcę iść krok dalej. Życie przeciwko życiu.”
Przez ciszę w słuchawkach zaczęły przebijać się dźwięki muzyki. Zdjęła je. Musiała jednak szybko zasłonić uszy dłońmi, by nie ogłuchnąć. Muzyka była straszna. Bezsensowne walenie w bębny. Szybkie szarpania zbyt mocno naciągniętych strun. Fałszująca trąbka. Wrzask wokalisty. Niezrozumiałe słowa. „Dość! Przestańcie!” Błagała w myślach kuląc się w napierającym ze wszystkich stron tłumie. Jej krzyk zagłuszyła muzyka.
Nagle ktoś chwycił ją w pasie nim upadła na ziemię pod ciężkie, obite metalem buty. Ktoś powoli, obejmując ją chudymi rękoma wyciągał ja z tłumu. Głos docierał do niej z bardzo daleka, aż nie postawił jej na wolnej przestrzeni parkietu.
-Hej! Laska, żyjesz? Stój na nogach. - jakiś mężczyzna śmiał jej się w twarz – coś ty brała, że Cię tak zbiło? - zapytał wykrzywiając zapadnięte policzki w grymasie uśmiechu.
-Nic... - powiedziała próbując przekrzyczeć wrzask tłumu.
-Nic? To weź coś! Masz! - wcisnął jej do ręki strzykawkę z czarnym płynem – Tylko nie wszystko naraz bo jak odlecisz to nie wrócisz. Słyszysz?! Prezencik od wuja Billa! Pamiętaj, by do mnie wrócić, mam najlepszy towar w mieście.- wyszczerzył szczerbate zęby w uśmiechu i odszedł rzucając jej ostatnie spojrzenie rozbieganych, zmąconych narkotykiem oczu. Dopiero gdy zniknął w tłumie zauważyła, że przestali grać. Wokalista mówił coś do wrzeszczących ludzi pod sceną. Wystarczyła jedna nuta gitarowego szarpania, by puściła się biegiem do wyjścia. W dłoni mocno ściskała strzykawkę.
-Stary, widziałeś laskę co wczoraj z nami wracała? Wpuszczałeś ją nie? Tak jak rano gadaliśmy? - spytał szybko wyrzucając słowa z ust prosto w oczy jednego z bramkarzy.
-Nie pluj, kurwa! - otarł ręką oczy – Jest, no.
-Gdzie!? - warknął przysuwając go do siebie.
-Jakiś problem? - barczysty ochroniarz już podnosił wielką jak bela rękę by wyrzucić awanturnika.
-Spoko, koleś. Tylko pytałem. - puścił bramkarza i uśmiechnął się szeroko do ochroniarza. - Gadaj gdzie jest – dodał ciszej.
-Stary, nie wiem. Dałem jej bilet i poszła. - odwrócił twarz w kierunku wyjścia z sali by nie czuć fetoru kiepskiego wina, który nieodzownie towarzyszył ustom jego kumpla z liceum. Wytrzeszczył oczy gdy jasnoblond grzywa wyskoczyła nagle z tłumu przy drzwiach. - Tam jest! - wskazał na nią ręką, drugą odpychając od siebie kumpla, który zbliżył się, by mu szepnąć na ucho groźbę.
-Gdzie?
-Wbiegła do kibla. Powodzenia życzę. - uśmiechnął się szeroko domyślając celu pogoni. Gdy ten zniknął za drzwiami damskiej toalety westchnął i oparł się o wejście do hali koncertowej.
-Co chciał ten irokez? - spytał ochroniarz podchodząc ponownie.
-Za dupą goni. Pewnie mu w nocy nie dała.
-Ale noc się dopiero zaczęła. Kiedy miała mu dać? - spytał, a jego twarz przybrała wyraz tępego goryla.
-Poprzedniej, idioto.
Drzwi otworzyły się z trzaskiem, a do środka wpadł chłopak. Chwycił ją mocno za rękę i niemal wrzucił do najbliższej kabiny tak, że usiadła na klapie muszli. Sam wskoczył do środka. Zamknął drzwi na zasuwę. Gdy tylko się odwrócił ona trzymała rękę na jego kroczu, drugą rozpinając pasek.
-Ej! Zwariowałaś?! - chwycił ją za ręce by jej przeszkodzić.
-Ja? Nie... W końcu przecież po to mnie szukałeś. - uśmiechnęła się wyślizgując delikatnie dłońmi z jego osłabionego wypitym po drodze winem uścisku. Nie powinien go pić. Ani tym bardziej drugiego przed wyjściem. Obraz stał się niewyraźny, a pożądanie zajęło miejsce jego wściekłości. Nie zauważył jak rozbierając go wyjmuje z kieszeni strzykawkę, a jej pieszczoty zasłoniły jego ciału ukucie igły i ból gdy czarna substancja wpływała powoli do jego żył i mieszała się z krwią.
Lodowaty deszcz zmywał z niej zmęczenie prawie nieprzespanej nocy. Nigdzie nie mogła znaleźć odpowiedniej ofiary. Krzyk w środku miasta mógłby ją za bardzo narazić. Nie chciała popełnić błędów jej poprzedników o których czytała w bibliotece publicznej, czy oglądała filmy stojąc jak teraz przed opływającą kroplami deszczu witryną sklepu ze sprzętem elektronicznym. Na ekranie telewizora właśnie pokazywali halę koncertową. Po jej półkolistym dachu spływały strugi deszczu. Przed wejściem przewiązanym żółtą policyjną wstęgą wkładano do karetki ciało chłopaka. Spikerka tłumaczyła, że zmarł z powodu przedawkowania narkotyku w damskiej toalecie i wspomniała inne niebezpieczeństwa towarzyszące koncertom rockowym. Patrząc w ekran, słysząc w słuchawkach jego podniecony, coraz wolniejszy oddech, dziewczynka żałowała, że miał tak przyjemną śmierć i, że nie mogła słyszeć jego pięknego krzyku.
- Ej, no ta laska jest dziwna. - wysoki, anorektycznie chudy punk z niebieskim irokezem wszedł do pokoju zataczając się poważnie na miękkich od narkotyków nogach - Ciągle pierdoliła i jakiś zasadach i jebaniu wszystkiego na łeb.
-Panna jest bardziej destruktywna od Ciebie, to cykor chwycił, co nie? - zaśmiał się siedzący pod oknem łysy chłopak z niedbale zwiniętym skrętem w ustach.
-Łamać zasady, rozumiem. - zrzucił z kanapy pudełko po wegańskiej chińszczyźnie i usiadł wygodnie sięgając po butelkę z tanim winem - Ale łamać karki?
-Jeszcze zależy komu. Nie jednemu psu bym przekręcił makówkę. - zaśmiał się młody chłopak leżący na cuchnącym mokrym futrem i uryną, dziurawym materacu.
-Skończ pierdolić, idź zwiń swoje szmaty z pokoju, bo aż tu nimi jedzie. - rzucił ku niemu niebieskowłosy, sam podchodząc do okna patrząc, jak dziewczyna znika w wąskiej uliczce naprzeciw ich kamienicy. „Jest chora.” Pomyślał. Gdzieś w korytarzu zaskrzypiały otwierane drzwi. „Jest jebnięta na łeb, ale to już nie mój problem.”
-Kurwa! - wrzasnął nagle młody, na sekundę przed tym jak wybiegł z korytarza potykając się o materac i przewracając stolik. Przywarł do ściany po drugiej stronie salonu, klnąc pod nosem i modląc się jednocześnie.
-Stary, co Ci jest? - spytał jeden, gdy ten najchudszy z nich ruszył szybkim krokiem w kierunku pokoju. Nie wszedł jednak do środka. Cofnął o krok i zwymiotował w kąt korytarza. Na podłodze leżało rozwleczone na cały dywan ciało ich psa.
Światła sceny skupiły się na jednym punkcie w jej środku. Gitarzysta grał solówkę. Tylko ona nie szalała wraz z tłumem. Nie słyszała nic poza milknącym skowytem psa.
Zarzucił na ramiona skórzaną kurkę nabijaną ćwiekami i wybiegł z mieszkania. Tuż przed ulicą młody dogonił go.
-Zwariowałeś?! Ta dziewczyna jest porąbana! - krzyknął na całą ulicę. Jego głos drżał. Chłopak chwycił go mocno za koszulę pod szyją i przyciągnął do siebie.
-Dziś jest ten koncert. Dorwę ją. Boisz się, nie idź. Siedź w domu i becz za swoim futrzakiem. - warknął mu do ucha i odrzucił na stertę wylewających się z kontenera śmieci. Szybkim krokiem przebiegł przez ulicę o mało nie wpadając pod koła samochodu. Nie słyszał trąbienia i przekleństw kierowcy. Słyszał tylko jej głos mówiący: „Anarchia? To nazywasz anarchią? Życie przeciwko prawom. Rozśmieszasz mnie.” Zobaczył w myślach uśmiech jej wąskich spękanych ust. „Chcę iść krok dalej. Życie przeciwko życiu.”
Przez ciszę w słuchawkach zaczęły przebijać się dźwięki muzyki. Zdjęła je. Musiała jednak szybko zasłonić uszy dłońmi, by nie ogłuchnąć. Muzyka była straszna. Bezsensowne walenie w bębny. Szybkie szarpania zbyt mocno naciągniętych strun. Fałszująca trąbka. Wrzask wokalisty. Niezrozumiałe słowa. „Dość! Przestańcie!” Błagała w myślach kuląc się w napierającym ze wszystkich stron tłumie. Jej krzyk zagłuszyła muzyka.
Nagle ktoś chwycił ją w pasie nim upadła na ziemię pod ciężkie, obite metalem buty. Ktoś powoli, obejmując ją chudymi rękoma wyciągał ja z tłumu. Głos docierał do niej z bardzo daleka, aż nie postawił jej na wolnej przestrzeni parkietu.
-Hej! Laska, żyjesz? Stój na nogach. - jakiś mężczyzna śmiał jej się w twarz – coś ty brała, że Cię tak zbiło? - zapytał wykrzywiając zapadnięte policzki w grymasie uśmiechu.
-Nic... - powiedziała próbując przekrzyczeć wrzask tłumu.
-Nic? To weź coś! Masz! - wcisnął jej do ręki strzykawkę z czarnym płynem – Tylko nie wszystko naraz bo jak odlecisz to nie wrócisz. Słyszysz?! Prezencik od wuja Billa! Pamiętaj, by do mnie wrócić, mam najlepszy towar w mieście.- wyszczerzył szczerbate zęby w uśmiechu i odszedł rzucając jej ostatnie spojrzenie rozbieganych, zmąconych narkotykiem oczu. Dopiero gdy zniknął w tłumie zauważyła, że przestali grać. Wokalista mówił coś do wrzeszczących ludzi pod sceną. Wystarczyła jedna nuta gitarowego szarpania, by puściła się biegiem do wyjścia. W dłoni mocno ściskała strzykawkę.
-Stary, widziałeś laskę co wczoraj z nami wracała? Wpuszczałeś ją nie? Tak jak rano gadaliśmy? - spytał szybko wyrzucając słowa z ust prosto w oczy jednego z bramkarzy.
-Nie pluj, kurwa! - otarł ręką oczy – Jest, no.
-Gdzie!? - warknął przysuwając go do siebie.
-Jakiś problem? - barczysty ochroniarz już podnosił wielką jak bela rękę by wyrzucić awanturnika.
-Spoko, koleś. Tylko pytałem. - puścił bramkarza i uśmiechnął się szeroko do ochroniarza. - Gadaj gdzie jest – dodał ciszej.
-Stary, nie wiem. Dałem jej bilet i poszła. - odwrócił twarz w kierunku wyjścia z sali by nie czuć fetoru kiepskiego wina, który nieodzownie towarzyszył ustom jego kumpla z liceum. Wytrzeszczył oczy gdy jasnoblond grzywa wyskoczyła nagle z tłumu przy drzwiach. - Tam jest! - wskazał na nią ręką, drugą odpychając od siebie kumpla, który zbliżył się, by mu szepnąć na ucho groźbę.
-Gdzie?
-Wbiegła do kibla. Powodzenia życzę. - uśmiechnął się szeroko domyślając celu pogoni. Gdy ten zniknął za drzwiami damskiej toalety westchnął i oparł się o wejście do hali koncertowej.
-Co chciał ten irokez? - spytał ochroniarz podchodząc ponownie.
-Za dupą goni. Pewnie mu w nocy nie dała.
-Ale noc się dopiero zaczęła. Kiedy miała mu dać? - spytał, a jego twarz przybrała wyraz tępego goryla.
-Poprzedniej, idioto.
Drzwi otworzyły się z trzaskiem, a do środka wpadł chłopak. Chwycił ją mocno za rękę i niemal wrzucił do najbliższej kabiny tak, że usiadła na klapie muszli. Sam wskoczył do środka. Zamknął drzwi na zasuwę. Gdy tylko się odwrócił ona trzymała rękę na jego kroczu, drugą rozpinając pasek.
-Ej! Zwariowałaś?! - chwycił ją za ręce by jej przeszkodzić.
-Ja? Nie... W końcu przecież po to mnie szukałeś. - uśmiechnęła się wyślizgując delikatnie dłońmi z jego osłabionego wypitym po drodze winem uścisku. Nie powinien go pić. Ani tym bardziej drugiego przed wyjściem. Obraz stał się niewyraźny, a pożądanie zajęło miejsce jego wściekłości. Nie zauważył jak rozbierając go wyjmuje z kieszeni strzykawkę, a jej pieszczoty zasłoniły jego ciału ukucie igły i ból gdy czarna substancja wpływała powoli do jego żył i mieszała się z krwią.
Lodowaty deszcz zmywał z niej zmęczenie prawie nieprzespanej nocy. Nigdzie nie mogła znaleźć odpowiedniej ofiary. Krzyk w środku miasta mógłby ją za bardzo narazić. Nie chciała popełnić błędów jej poprzedników o których czytała w bibliotece publicznej, czy oglądała filmy stojąc jak teraz przed opływającą kroplami deszczu witryną sklepu ze sprzętem elektronicznym. Na ekranie telewizora właśnie pokazywali halę koncertową. Po jej półkolistym dachu spływały strugi deszczu. Przed wejściem przewiązanym żółtą policyjną wstęgą wkładano do karetki ciało chłopaka. Spikerka tłumaczyła, że zmarł z powodu przedawkowania narkotyku w damskiej toalecie i wspomniała inne niebezpieczeństwa towarzyszące koncertom rockowym. Patrząc w ekran, słysząc w słuchawkach jego podniecony, coraz wolniejszy oddech, dziewczynka żałowała, że miał tak przyjemną śmierć i, że nie mogła słyszeć jego pięknego krzyku.
- Aveline
- Posty: 39
- Dołączył(a): 2008-10-19 23:26
1 post • Strona 1 z 1
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości