Login:
Hasło:
  zapamiętaj

Teraz jest 2012-02-10 10:07

Strona główna forum Twórczość Twierdza Fantasy

Karczma

Uwaga! Nasilenie klimatu Fantasy! Miejsce sesji, opowiadań i wierszy a także innych rodzajów twórczości.

Moderator: Mecenasi sztuki

Karczma

Postprzez Klonus Wysoki 2008-10-19 19:41

Karczma Twierdzy Fantasy, jak chyba każdy przybytek tego rodzaju, należał do miejsc z reguły tłocznych. Wielkie więc było zdziwienie Klonusa, gdy ten otworzył jej drzwi, a w środku było pusto. Schylił się nieco, by wejść. Jedyny ruch odbywał się za barem. Barman siedział na wysokim stołku i czyścił kufel. Nie wiedzieć czemu zawsze, gdy nie miał nic do roboty, czyścił kufel - taka przypadłość. Teraz spojrzał na Klonusa. Obserwator podszedł do baru.
- Witam pieknie - powiedział. Barman odpowiedział mu jedynie skinieniem i podał kufel z napojem. Klonus nigdy nie pytał, co to za napój. Na pewno nie było to piwo. Ważne jednak, że było całkiem niezłe a i poczęstować innych nim można było.
- Coś pustawo dzisiaj - rzucił chudzielec.
- Kto rano wstaje, ten się nie wyśpi. - barman skinął na malutkie okienka, przez które wpadały pierwsze promienie brzasku...
Nie jestem wrogiem.
Nie jestem przyjacielem.
Jestem obserwatorem.
Avatar użytkownika
Klonus Wysoki
Mecenas sztuki
 
Posty: 228
Dołączył(a): 2008-10-18 21:34
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: Karczma

Postprzez AVquiraniel Vareneil 2008-10-20 07:58

A`Vq ze zdziwieniem spojrzał na znajomy fason Karczmy Twierdzy Fantasy, stojącej w tym miejscu. Hm, znowu przeniesiona... - pomyślał i po chwili mocowania ze starymi, znajomymi drzwiami, wszedł do środka. Rozejrzał się, po czym, widząc jedynie Raczej Wysokiego osobnika i Karczmarza, czyszczącego kufel, nieco zaskoczony pustkami, podszedł do baru.
- Witaj, Klonusie. Witaj, Barmanie. Byłbym wdzięczny za kubek herbaty. Półtora łyżeczki suszonych liści herbaty, do połowy zalać wodą i dopełnić... tym Twoim trunkiem - powiedział, jakby mechanicznie powtarzając wielokrotnie wymawianą formułę. Przerwa brzmiała, jakby była umyślna, tak samo jak i wielka litera. - Nie ma to jak gorąca herbata na dobry początek dnia.
- Czyli jak zawsze?
- Ano, jak zawsze. Huh, dobrze jest trafić do znajomej Karczmy w tym obcym miejscu... Miejmy tylko nadzieję, że nie będzie wciąż świeciła pustkami.
Avatar użytkownika
AVquiraniel Vareneil
 
Posty: 96
Dołączył(a): 2008-10-18 19:59

Re: Karczma

Postprzez Bredarion 2008-10-20 08:57

W ślad za pierwszymi gośćmi wkrótce w skrzypiących drzwiach karczmy pojawiła się trzecia postać - wyjątkowo niepozorna i jakby zawstydzona. Szaro-bury płaszcz z kapturem szczelnie okrywał rachityczną sylwetkę i zlewał się z kolorami mocno okopconych dymem tytoniowym ścian. Niemalże możnaby pomyśleć, że owa postać jest pół przezroczysta, pomimo iż wcale nie była...

Chyłkiem-tyłkiem pełzła w stronę kontuaru, jakby bojąc się zauważenia. Dwaj goście i karczmarz patrzyli z niedowierzaniem i lekkim uśmiechem politowania, jak zakapturzona postać przemyka na uginających się nogach i wreszcie dociera do lady.
Spod głębokiego kaptura wysunął się najpierw bardzo długi nos, następnie rozczochrane wąsy i broda, a na końcu blada i zasuszona twarz.
-Witajcież, dobrodzieju - wymamrotał cichym i łamliwym głosem do karczmarza. - Dajcież trunku jakowegoś, z jęczmienia i chmielu pędzonego, bom ja z sił był opadł...
Łapczywie umoczył nos i wąsy głęboko w otrzymanym dębowym kuflu i siorbnął obficie.
Trzej mężczyźni wciąż w niemym zdumieniu obserwowali przybysza. Ten, po wychyleniu dwóch trzecich części naczynia, wytrzepał piwo z nosa, otarł spienione wąsy i wydął policzki tłumiąc beknięcie.
-Och, dziękiż wam, zacny człowieku. Wybaczcie waszmościowie me maniery... bądź też brak takowych, ale podróż aż z doliny Hasekoru tak mnie wymęczyła, żem tylko marzył o łyku tak zacnego browarnego napoju - tym razem beknięcie nie zostało stłumione i wypełniło ciche kąty karczmy głębokim i przeciągłym "BURP". - Wybaczcież z całego serca, wszak jakaż może być większa pochwała dla karczmy, niźli głos samego żołądka? - uśmiechnął się pod wąsem i spąsowiał na twarzy. - Jestem Bredarion Throgodar, Zielarz z doliny Hasekoru. Jam pierwszy raz w Vackell. Przyjechałem niedawno, co by poszukać chętnych na moje napary magiczne... lub też mniej magiczne. Ale chętnych niewielu znajduję narazie... Wielkie faktorie zielarskie wszystkich klientów kuszą dużym wyborem i hurtową produkcją... Ciężkie czasy dla nas, maluczkich - zamyślił się ponuro. - Wasze zdrowie waszmoście! Rad jestem, ze taki przyjemny kącik się tu znalazł...
"...Człowiek jest tylko trzciną, najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą..."
Avatar użytkownika
Bredarion
 
Posty: 11
Dołączył(a): 2008-10-20 08:22
Lokalizacja: Dolina Hasekoru

Re: Karczma

Postprzez Leanna 2008-10-20 12:06

Drzwi po raz kolejny tego chłodnego poranka otworzyły się, tym razem z hukiem odbijając od ściany i zatrzaskując na powrót. Wzrok zaskoczonych - a może i nie - mężczyzn przenieść się musiał odrobinę niżej niż wymagały tego standardy spojrzenia komuś prosto w twarz. Większą 'odrobinę'.
Przez salę zdecydowanym krokiem przeszła mała, czarnowłosa dziewczynka w zielonym płaszczu, czerwonych jak sama krew trzewiczkach i z kotem pod kachą. Nieszczęsny futrzak wyglądał, jakby właśnie przedawkował kocimiętkę.
- AVquiranielu Vareneilu! - aż dziw, że głosik niby to jeszcze dziecięcy wyrażać może w zaledwie dwóch słowach tyle fuczących i naburmuszonych emocji, ile tylko się zmieści - Ładnie to tak się ukrywać? No ładnie, pytam? Cały ranek szukałam Ciebie, a Ty spokojnie popijasz sobie tutaj... - bez najmniejszego skrępowania zajrzała mu do kubka, oceniając zawartość. I od razu zmieniła front - O, herbatka. - uśmiechnęła się uroczo, przymilnie i jakoś stanowczo podejrzanie.
Dopiero po chwili spostrzegła pozostałych mężczyzn.
- Och, pan Klonus. - dygnęła grzecznie, w momencie lekko speszona swoim hałaśliwym wejściem. - I.. yy.. drugi pan, miło. - machnęła w powietrzu, z przyzwyczajenia trochę niedbale i od niechcenia.
- Co ja to miałam... a tak. Zapałki mi się skończyły.
Avatar użytkownika
Leanna
Inkwizytor
 
Posty: 21
Dołączył(a): 2008-10-14 21:37

Re: Karczma

Postprzez Peter 2008-10-20 12:38

Do Karczmy zmierzał pewien starszy już mężczyzna. Był zmęczony, mimo, że dopiero co się rozjaśniło. Przed wejściem zauważył energicznie poruszającą się dziewczynkę. Chciał wślizgnąć się do pomieszczenia zaraz za nią i zrobiłby to gdyby drzwi nie zamknęły mu się z hukiem przed nosem. Powoli je uchylił i spokojnie wszedł do środka. Nie spłoszyły go nawet krzyki jedynej obecnej w środku pani. Nikt nie zauważył, że rozgląda się po pomieszczeniu, co więcej nikt nie zauważył, że tam w ogóle jest. Dopiero kiedy podszedł do baru Barman spojrzał na niego spode łba.
- Witaj, jestem tu nowy. Chciałbym się czegoś napić. - w jego głosie nie słychać było wieku, który malował się na jego twarzy. - Będę czekał przy tamtym stoliku. - Wskazał skinieniem głowy mały stół pod oknem i podszedł do niego, nie czekając na odpowiedź Barmana. Nie obchodziło go czy ktoś się za nim ogląda, czy bada go swoim wzrokiem. Lubił ludzi, ale teraz chciał się tylko napić... i odpocząć. Może później z nimi porozmawia.
Avatar użytkownika
Peter
 
Posty: 60
Dołączył(a): 2008-10-19 08:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Karczma

Postprzez Bredarion 2008-10-20 13:31

-Witaj przyjacielu - po krótkiej chwili do stolika ostrożnie dosiadł się chuderlawy zakapturzony starzec z długim nosem. - Widzę, że ty takoż nie jesteś tu stałym bywalcem. Ale oczy mówią mi także, iże profesyja twoja do mojej bliźniacza... Pozwólno, że ja tobie trunek postawię. W zamian pragnę tylko, byś mnie krótką pogawędką uraczył, jako druh druha w naszym zielarskim rzemiośle... - postawił przed przybyszem pełny kufel spienionego napoju i uniósł swój własny w górę.
-Wypijmy wspólne zdrowie przyjacielu, jeśliś nie nazbyt niechętny memu towarzystwu. Jam jest Bredarion Throgodar, Zielarzem z doliny Hasekoru zwany. Jak zwą ciebie? - starzec uśmiechnął się, marszcząc mocno wychudzoną i pobrużdżoną zmarszczkami twarz.
"...Człowiek jest tylko trzciną, najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą..."
Avatar użytkownika
Bredarion
 
Posty: 11
Dołączył(a): 2008-10-20 08:22
Lokalizacja: Dolina Hasekoru

Re: Karczma

Postprzez Kathalia 2008-10-20 18:04

Drzwi otworzyły się po raz kolejny. Do karczmy weszła milcząca kobieta z ogromną teczką w obu rękach. Rozejrzała się za wolnym stolikiem i znalazła taki w jasno oświetlonym miejscu na końcu sali. Podeszła tam i położyła teczkę z lekkim stęknięciem. Następnie odwróciła się w stronę reszty i podeszła do baru.
-Witam wszystkich - ukłoniła się lekko, a potem zwróciła się do barmana- Poproszę herbaty. Mocnej herbaty. Bez dodatków.
Po złożeniu zamówienia wróciła do stolika, rozłożyła teczkę i wyjęła z niej papiery. Lekko wzdychając, ułożyła je na stole, po czym złapała pierwszy z nich i zagłębiła się w jego treść. Gdy karczmarz przyniósł herbatę, podniosła wzrok i podziękowała skinieniem głowy, po czym wróciła do lektury.
Kathalia
 
Posty: 6
Dołączył(a): 2008-10-18 23:28

Re: Karczma

Postprzez Piet Van Echt 2008-10-20 22:17

Zza niedawno otwartej bramy miasta dochodził nieznośny, rytmiczny pisk. Zgrzyt odbijał się od murów domów i niósł daleko prawie pustymi jeszcze uliczkami. Wreszcie z mrocznej czeluści między basztami bramy, ku zdumieniu strażników i pierwszych kapłanów spieszących na modlitwy, wytoczyło się źródło owego hałasu.
Pierwszym, co ukazało się z cienia, był ubłocony wół ciągnący wóz. Na wozie siedział mężczyzna w wypłowiałym kaftanie, na którym od plam ciężko było rozpoznać barwy i herb, jednak wprawne oko potrafiło wyłowić resztki zieleni i żółci układającej się w szachownicę, a na niej głowę jednorożca, niegdyś najprawdopodobniej białą. Przy wozie truchtał wilczek, szczęśliwy ze znalezionej na podgrodziu ogromnej cielęcej kości. Ładunek zaś stanowiły worki z napisami "cukier", "zucker", "sugar" wymienianymi dalej w coraz dziwniejszych językach.
Wydawać by się mogło - ot, zwykły towar, przecież tego pełno wszędzie... Nic bardziej mylnego! Nie każdy cukier daje ten niepowtarzalny aromat i moc napoju, który woźnica - druid samouk - zwykł opisywać słowami: "Będziesz spożywał owoc pracy rąk swoich, szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie."
Wóz zatrzymał się na placu przed karczmą, wilczek wpełzł między koła ciesząc się świeżym znaleziskiem, a niejeden mieszkaniec miasta odetchnął z ulgą - może jeszcze się uda zdrzemnąć chwilę...
Drzwi karczmy zaskrzypiały ponownie. Woźnica zamruczał zadowolony, gdy ustąpiły pod pchnięciem - jednak już otwarte.
Szybkimi krokami przemierzył odległość między wejściem a kontuarem. Na spojrzenia znajdujących się wewnątrz odpowiadał skinieniami głowy nie wdając się z nikim w rozmowę, dopóki nie dotarł do samej lady.
- Piwa, przyjacielu, piwa - wysapał do barmana. - W tym - wskazał na garniec, w którym zwykle podawano piwo na stół, by wieczorem żona karczmarza nie musiała z każdą kolejką i pękami kufli biegać między stolikami.
Barmana nie dziwiły raczej zachcianki klientów, więc ze spokojem utoczył wskazaną ilość z beczułki i podał zakurzonemu woźnicy. Ten zaś przyłożył dzban do ust i dłuższą chwilę, nie odrywając ust od krawędzi, powoli odchylał głowę do tyłu.
Piwo, jak to miewa w zwyczaju, spływało po wąsach i skapywało z brody na kaftan tworząc świeże plamy.
Wreszcie głowa i garniec rozłączyły się, a przybysz obtarł wąsy i brodę. Twarz rozjaśniał mu szeroki uśmiech.
- Nareszcie w domu. A nic nie spłucze kurzu z gardła tak dobrze jak piwo. Witajcie Kochani, działo się co ciekawego ostatnimi tygodniami? - odezwał się na tyle głośno, by wszyscy w karczmie słyszeli, patrząc jednak głównie na barmana i wysokiego osobnika przy barze. Miał ich na tyle blisko, że oni pierwsi mogli zaspokoić jego ciekawość, po tym, jak wreszcie zaspokoił pragnienie.
- Aaa, byłbym zapomniał, Piet Van Echt do usług. - uśmiechnął się ponownie, czekając nowin.
Żeby czasami tak mi się chciało, jak mi się nie chce.
Avatar użytkownika
Piet Van Echt
 
Posty: 8
Dołączył(a): 2008-10-18 20:11
Lokalizacja: Tarnowskie Góry, Reszta Europy

Re: Karczma

Postprzez Peter 2008-10-21 20:19

- Jasne, siadaj. - powiedział mężczyzna do gościa, który do niego się dosiadł i zagadnął. - Nie obraź się, ale dziś jestem trochę zmęczony. Rozmowa może się nie kleić. A nazywam się Peter. - W czasie, kiedy to mówił do Karczmy weszły dwie osoby. Pierwszą z nich była kobieta, usiadła ona w drugim końcu sali. Następnie w drzwiach pojawił się kupiec, który właśnie podjechał na swym skrzypiącym wozie. -Mimo wszystko, mam nadzieję, że się dogadamy, gdyż widzę, że, również i Ty nie od wczoraj zajmujesz się tworzeniem naparów. - Peter przytknął po tym zdaniu kufel do ust i upił kilka łyków smakowitego trunku.
Avatar użytkownika
Peter
 
Posty: 60
Dołączył(a): 2008-10-19 08:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Karczma

Postprzez Phoriist 2008-10-22 07:27

Do uszu zgromadzinych w Karczmie dobiegło pukanie do drzwi. Po chwili do budynku wszedł wysoki człowiek w ultramarynowej kurcie, na której widniał herb z niebieskim krzyżem na żółtym tle - znak rodu Cillic'ów. Mężczyzna rozejrzał się niepewnie swoimi brązowymi oczyma, a nastepnie zasiadł przy jednym stoliku.
Phoriist
 
Posty: 50
Dołączył(a): 2008-10-19 13:54
Lokalizacja: PL|Olsztyn

Re: Karczma

Postprzez Bredarion 2008-10-22 07:57

-Nad wyraz rad jestem cię poznać, Peterze - odpowiedział chuderlawy druid i uśmiechnął się szczerze, przez co jego twarz nabrała dość komicznego wyglądu. - Jak już rzekłem, od niedawna prowadzę moją małą pracownię tu, w Vackell, ale trudno o dobry zbytek towaru... Chciałbym zapytać ciebie, jako bardziej doświadczonego zielarza w tym rejonie, czy nie zechciałbyś podjąć jakiejś współpracy, cobyśmy razem bardziej przebili się przez konkurencję dużych faktorii?
Wzajemna pomoc, to może duże słowa w ustach kogoś takiego, jak ja, ale może będę mógł ci się również jakoś odwdzięczyć?...
Długi nos starca na powrót znikł w cieniu kaptura, kiedy ten oparł się o ścianę w oczekiwaniu na odpowiedź.
"...Człowiek jest tylko trzciną, najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą..."
Avatar użytkownika
Bredarion
 
Posty: 11
Dołączył(a): 2008-10-20 08:22
Lokalizacja: Dolina Hasekoru

Re: Karczma

Postprzez Klonus Wysoki 2008-10-26 18:40

Klonus uśmiechnął się.
- No taką karczmę to ja lubię - skomentował.
Spojrzał jeszcze na Pieta, który wyczekiwanych nowin jeszcze nie zdążył się dowiedzieć.
- Pytasz o nowiny, przyjacielu? - powiedział Obserwator spoglądając do środka kufla. W ciemnej cieczy nie zdołał dojrzeć dna - Na świecie wiele nowego się nie dzieje. Już nawet niektórzy narzekać zaczynają na tę stagnację. A jednak mu tu nową siedzibę otworzyliśmy. Cóż... niewątpliwie fakt wart zauważenia. - łyknął z zawartości kufla - Chyba nawet całkiem niezłe to otwarcie nam wyszło, co nie A'Vquiranielu?
Nie jestem wrogiem.
Nie jestem przyjacielem.
Jestem obserwatorem.
Avatar użytkownika
Klonus Wysoki
Mecenas sztuki
 
Posty: 228
Dołączył(a): 2008-10-18 21:34
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: Karczma

Postprzez Nekromanta Tewam 2008-10-27 13:00

Czasem nachodziło go uczucie, że może wcale nie udało mu się w żaden sposób pokonać śmierci. Starzec kolejny raz stał przed karczmą, której widok wrył mu się w pamięć już dostatecznie mocno przez ostatnie lata. Może naprawdę go tu nie było? Czyżby możliwym było to, iż jest jedynie wiernym duchem nawiedzającym nieustannie to samo miejsce? Gdziekolwiek by się nie udał, zawsze na nią natrafiał. Czy poszedł w stronę lodowych gór północy, czy też nawet skrył się pod piaskiem pustyni... Wszędzie odnajdywał ten budynek. Przeznaczenie? Klątwa? Cokolwiek to było, Tewama przestało to obchodzić już dobry czas temu.
Zrezygnowany uchylił dębowe drzwi i najciszej jak tylko potrafił wślizgnął się do wnętrza.
Z niesmakiem spostrzegł, że nie tylko budowla przypominała mu dawną karczmę. Nawet stary, dobry karczmarz wyglądał znajomo. Nie wspominając o kilku stałych bywalcach. Z myślą o tych ostatnich staruszek naciągnął na głowę kaptur swojego porwanego ze starości płaszcza. Po co rozgrzebywać stare rany?
Wyszyty na jego tyle srebrny księżyc był skrzętnie zalepiony podróżnym pyłem, więc jeżeli ktoś nie spodziewał się go tam znaleźć, nie miał najmniejszych szans na spostrzeżenie niecodziennego ornamentu.
Tewam najchętniej zaszyłby się od razu w którymś z przyciemnionych kątów, ale zdawał sobie sprawę, że nie składając żadnego zamówienia nie można tu długo zagrzać miejsca. Podszedł więc w stronę baru najbardziej spokojnym krokiem na jaki mógł sobie pozwolić. Właściciel przerwawszy czyszczenie jednego ze swoich kufli podszedł do gościa uśmiechnięty od ucha do ucha. Już miał się odezwać gdy spostrzegł niemą prośbę w błękitnych oczach starca. W milczeniu więc kiwnął głową i podał przybyłemu szklankę wody. Tewam nie znosił prosić żadną metodą, ale wiedział, że zabicie karczmarza nic nie zmieni. Zawsze wracał. I to bez użycia tak dobrze znajomej nekromancie magii.
Ani jeden z gości nie zwrócił uwagi na przybysza. Lecz nekromanta już na to nie zważał. Skierował kroki w stronę zacisznego, przytulnego kąta. Kojący mrok ogarnie jego ciało, a umysł uwolni swe prawdziwe oblicze. Może przyjdzie zrozumienie... Co prawda nigdy jeszcze nie przyszło, ale kto wie? Życie lubi zaskakiwać...
"Ważna jest opowieść, nie opowiadający" Stephen King
Avatar użytkownika
Nekromanta Tewam
 
Posty: 2
Dołączył(a): 2008-10-22 23:06
Lokalizacja: Pruszków


Powrót do Twierdza Fantasy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości

Strona główna forumEkipaUsuń wszystkie ciasteczka • Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 [czas letni (DST)]

SEO MOD © 2007 StarTrekGuide