Strona główna forum → Twórczość → Twierdza Fantasy → Grupowe
Historia jednej znajomości
Moderator: Mecenasi sztuki
17 posty(ów) • Strona 1 z 1
Historia jednej znajomości
Zaczynamy grupówkę...
Nie mam doświadczenia, więc nie śmiejcie się ze mnie, jak napiszę za mało, bądź za dużo na start tematu...
Młody elf stał sobie przed karczmą, wyraźnie czekał na kogoś, czekał, czekał i czekał. Minęło z półtorej godziny, aż ze środka wyszła elfka w kapturze, wyglądająca na złodziejkę, której twarzy nie było widać. Widać, że ją dosyć dobrze znał. Odezwał się do niej swoim szorstkim, ale łagodnym głosem:
*Co tak długo tam robiłaś? Całe wieki na Ciebie czekałem, gdyż nie chcą mnie wpuścić do środka lokalu z powodów mi zupełnie niezrozumiałych. Zapraszam Cię na spacer, porozmawiamy sobie trochę o sobie... Czy zgodziłabyś się spędzić ze mną dzisiejszy piękny dzień i wieczór?*
Nie mam doświadczenia, więc nie śmiejcie się ze mnie, jak napiszę za mało, bądź za dużo na start tematu...
Młody elf stał sobie przed karczmą, wyraźnie czekał na kogoś, czekał, czekał i czekał. Minęło z półtorej godziny, aż ze środka wyszła elfka w kapturze, wyglądająca na złodziejkę, której twarzy nie było widać. Widać, że ją dosyć dobrze znał. Odezwał się do niej swoim szorstkim, ale łagodnym głosem:
*Co tak długo tam robiłaś? Całe wieki na Ciebie czekałem, gdyż nie chcą mnie wpuścić do środka lokalu z powodów mi zupełnie niezrozumiałych. Zapraszam Cię na spacer, porozmawiamy sobie trochę o sobie... Czy zgodziłabyś się spędzić ze mną dzisiejszy piękny dzień i wieczór?*
Ostatnio zmieniony przez AVquiraniel Vareneil 2008-10-26 14:10, w sumie 9 raz/y zmieniany.
Powód: *przyklejony*
Powód: *przyklejony*
- Yamoroshi
- Posty: 28
- Dołączył(a): 2008-10-19 00:09
Re: Grópuwka by Yamoroshi Hakiyama
- Pytasz się, co ja robiłam? A co ja mogłam robić? - padły słowa elfki
- No... umawiać się, bić, kraść... - odpowiedział elf.
- Rozumiem. Co do twojego drugiego pytania - to zależy. - odpowiedziała złodziejka.
- Od czego? - spytał się elf.
- Od jednej mało ważnej rzeczy... - odrzekła dziewczyna.
- Jakiej? - kolejny raz spytał się elf
Już elfka miała odpowiadać, gdy jakiś strażnik miejski krzyknął
- Plugastwo w mieście! Atakują Wschodnią Bramę!
Oboje zobaczyli też... małą dziewczynę z mieczem pedzącą w stronę Wschodniej Bramy. Na fioletowych włosach domorosłej wojowniczki błysnęła litera "H".
- No... umawiać się, bić, kraść... - odpowiedział elf.
- Rozumiem. Co do twojego drugiego pytania - to zależy. - odpowiedziała złodziejka.
- Od czego? - spytał się elf.
- Od jednej mało ważnej rzeczy... - odrzekła dziewczyna.
- Jakiej? - kolejny raz spytał się elf
Już elfka miała odpowiadać, gdy jakiś strażnik miejski krzyknął
- Plugastwo w mieście! Atakują Wschodnią Bramę!
Oboje zobaczyli też... małą dziewczynę z mieczem pedzącą w stronę Wschodniej Bramy. Na fioletowych włosach domorosłej wojowniczki błysnęła litera "H".
- Phoriist
- Posty: 50
- Dołączył(a): 2008-10-19 13:54
- Lokalizacja: PL|Olsztyn
Re: Grópuwka by Yamoroshi Hakiyama
*Wybacz, muszę iść, spotkajmy się jeszcze później, bardzo proszę*
Elf szybkim biegiem udał się na rynek miejski, a potem w kierunku wschodniej bramy, aby się na własne oczy przekonać, co się dzieje.
To, co zobaczył było przerażające. Dzika horda wilkopodobnych kreatur wyglądających na silnie wściekłe napierała na bramy miasta. Było ich ponad dwieście pięćdziesiąt sztuk. Yamoroshi Hakiyama szybko wszedł na wieżę strażniczą po długiej drabinie, porwał z szyi śpiącego strażnika złoty róg, służący do ogłaszania ludności miejskiej wszelakich ważnych komunikatów i trzykrotnie, najsilniej jak potrafił zagrał dźwięk wysokiego, natychmiastowego zagrożenia. Ludzie zaczęli panikować i chcieli opuścić jak najszybciej się dało miasto, ale okazało się szybko, że jest ono otoczone przez napastników i nieprzygotowane na jakąkolwiek obronę przed wrogiem. Zagrał po raz czwarty sygnał bezpośredniej wojny i zaalarmował ludzi, aby się schowali w piwnicach i zachowali możliwy spokój.
Elf szybkim biegiem udał się na rynek miejski, a potem w kierunku wschodniej bramy, aby się na własne oczy przekonać, co się dzieje.
To, co zobaczył było przerażające. Dzika horda wilkopodobnych kreatur wyglądających na silnie wściekłe napierała na bramy miasta. Było ich ponad dwieście pięćdziesiąt sztuk. Yamoroshi Hakiyama szybko wszedł na wieżę strażniczą po długiej drabinie, porwał z szyi śpiącego strażnika złoty róg, służący do ogłaszania ludności miejskiej wszelakich ważnych komunikatów i trzykrotnie, najsilniej jak potrafił zagrał dźwięk wysokiego, natychmiastowego zagrożenia. Ludzie zaczęli panikować i chcieli opuścić jak najszybciej się dało miasto, ale okazało się szybko, że jest ono otoczone przez napastników i nieprzygotowane na jakąkolwiek obronę przed wrogiem. Zagrał po raz czwarty sygnał bezpośredniej wojny i zaalarmował ludzi, aby się schowali w piwnicach i zachowali możliwy spokój.
- Yamoroshi
- Posty: 28
- Dołączył(a): 2008-10-19 00:09
Re: Historia jednej znajomości
Po czwartym sygnale znowu błysnęło coś w oku elfa. Ten wziął lunetę i skierował swój wzrok na bramę.
Dostrzegł tam małą dziewczynkę - tą samą, która przedtem pędziłą w stronę tejże bramy - sprawnie kładącą za pomocą miecza jedną kreaturę za drugą. Po chwili wyskoczyła w powietrze i przykucnęła na najbliższym balkonie. Wtedy choć na chwilę Yamoroshi mógł się jej przyjrzeć.
Dziewczyna miała na sobie pomalowaną brygantynę, prostą, choć solidnie wykonaną. W dłoni trzymała dość duży (jak na jej wzrost) miecz.Jej niebieskie oczy, mimo ferworu walki, spokojnie obserwowały "pole". Całość "zdobiły" jasnofioletowe włosy. Mała wojowniczka wyróżniała się tylko jednym - za prawym uchem błyszczała czerwona spinka o wyglądzie stylizowanej litery "H". Po chwili zeskoczyła w dół prosto na kolejnego potwora, niemalże patrosząc go jednym ciosem. Widzący to szaman rzucił w nią ognistą kulę. NIe spodziewał się, że od tej kuli zginie - dziewczyna dość szybko zareagowała odbijając kulę za pomocą jej miecza.
Yamoroshi oniemiał, gdy przeczytał trzy słowa wyryte na mieczu "Na pohybel lamom".
Dostrzegł tam małą dziewczynkę - tą samą, która przedtem pędziłą w stronę tejże bramy - sprawnie kładącą za pomocą miecza jedną kreaturę za drugą. Po chwili wyskoczyła w powietrze i przykucnęła na najbliższym balkonie. Wtedy choć na chwilę Yamoroshi mógł się jej przyjrzeć.
Dziewczyna miała na sobie pomalowaną brygantynę, prostą, choć solidnie wykonaną. W dłoni trzymała dość duży (jak na jej wzrost) miecz.Jej niebieskie oczy, mimo ferworu walki, spokojnie obserwowały "pole". Całość "zdobiły" jasnofioletowe włosy. Mała wojowniczka wyróżniała się tylko jednym - za prawym uchem błyszczała czerwona spinka o wyglądzie stylizowanej litery "H". Po chwili zeskoczyła w dół prosto na kolejnego potwora, niemalże patrosząc go jednym ciosem. Widzący to szaman rzucił w nią ognistą kulę. NIe spodziewał się, że od tej kuli zginie - dziewczyna dość szybko zareagowała odbijając kulę za pomocą jej miecza.
Yamoroshi oniemiał, gdy przeczytał trzy słowa wyryte na mieczu "Na pohybel lamom".
- Phoriist
- Posty: 50
- Dołączył(a): 2008-10-19 13:54
- Lokalizacja: PL|Olsztyn
Re: Historia jednej znajomości
Yamoroshi wiedział, że skądś kojarzy tę dziewczynkę, jednak nie wiedział skąd... Gdy przyjrzał się jej spince, przypominała mu ona literę "I" bardzo bogato zdobioną, nie "H" i przy dokładnym obejrzeniu okazała się być zielona, nie czerwona...
Dziewczynka bez trudu zabiła wszystkie wrogie istoty i wtedy on po cichu podszedł do niej i jakby telepatycznie odezwał się do niej.
*Witaj. Widzę, że nie jesteś taka, na jaką wyglądasz. Jestem Yamoroshi Hakiyama, doradca władcy tej wioski. A Ty kim jesteś? I kto i gdzie nauczył Cię tak walczyć mieczem? I skąd masz ten miecz?*
Oczekiwał na odpowiedź, ale niestety nie usłyszał ani słowa...
Dziewczynka bez trudu zabiła wszystkie wrogie istoty i wtedy on po cichu podszedł do niej i jakby telepatycznie odezwał się do niej.
*Witaj. Widzę, że nie jesteś taka, na jaką wyglądasz. Jestem Yamoroshi Hakiyama, doradca władcy tej wioski. A Ty kim jesteś? I kto i gdzie nauczył Cię tak walczyć mieczem? I skąd masz ten miecz?*
Oczekiwał na odpowiedź, ale niestety nie usłyszał ani słowa...
- Yamoroshi
- Posty: 28
- Dołączył(a): 2008-10-19 00:09
Re: Historia jednej znajomości
Dziewczynka po chwili zamachnęła się mieczem w stronę elfa. Yamoroshi poczuł, uderzenie mieczem w bok - co dziwne, z boku nie trysnęła krew. Usłyszał zaś krzyk jakiejś kobiety, która odskoczyła w tył trzymając się za "resztki" odciętej dłoni.
- To ty. Furia. - odpowiedziała kobieta.
Wojowniczka podniosła miecz w górę
- Mój Pan mnie pomści! - krzyknęła kobieta, nim cios odciął jej głowę i wypruł wnętrzności. Jednakże truchło tej kobiety zamiast leżeć na brukowanej uliczce - zamieniło się w świecący pył, a potem znikło.
Po tym wszystkim dziewczyna podeszła do Yamoroshi'ego
odpowiedziała:
- Jestem Furią. Od urodzenia moim życiem jest ciągła walka z plugastwem tego świata. Ten miecz - wskazała na połyskujące na zielono ostrze w jej dłoni - jest kwintesencją mojego działania. Ty też nie jestesteś Tym, za którego się uważasz. Spójrz na siebie.
Yamoroshi spojrzał na siebie i zamarł z przerażenia. W jego ciele, na wysokości serca, migotał purpurowy płomień.
- To ty. Furia. - odpowiedziała kobieta.
Wojowniczka podniosła miecz w górę
- Mój Pan mnie pomści! - krzyknęła kobieta, nim cios odciął jej głowę i wypruł wnętrzności. Jednakże truchło tej kobiety zamiast leżeć na brukowanej uliczce - zamieniło się w świecący pył, a potem znikło.
Po tym wszystkim dziewczyna podeszła do Yamoroshi'ego
odpowiedziała:
- Jestem Furią. Od urodzenia moim życiem jest ciągła walka z plugastwem tego świata. Ten miecz - wskazała na połyskujące na zielono ostrze w jej dłoni - jest kwintesencją mojego działania. Ty też nie jestesteś Tym, za którego się uważasz. Spójrz na siebie.
Yamoroshi spojrzał na siebie i zamarł z przerażenia. W jego ciele, na wysokości serca, migotał purpurowy płomień.
Ostatnio zmieniony przez Phoriist 2008-10-26 15:42, w sumie 1 raz/y zmieniany.
- Phoriist
- Posty: 50
- Dołączył(a): 2008-10-19 13:54
- Lokalizacja: PL|Olsztyn
Re: Historia jednej znajomości
*Co, co, co to jest?*
Zapytał przerażony elf z wyraźną miną zdziwienia na twarzy.. Starał się uciec, odpędzić od siebie ten prawie niezauważalny, nawet dla doświadczonego elfa, ogień, który dostrzegł przed momentem przy swoim sercu.
*Ty, Furio, chcesz mnie zabić? Dlaczego, ja jestem w tej grze osobnikiem dobrym. Cóż, jeśli musisz, zrób to, nie będę się bronił, gdyż i tak nawet bym Ciebie nie dotknął.*
Zapytał przerażony elf z wyraźną miną zdziwienia na twarzy.. Starał się uciec, odpędzić od siebie ten prawie niezauważalny, nawet dla doświadczonego elfa, ogień, który dostrzegł przed momentem przy swoim sercu.
*Ty, Furio, chcesz mnie zabić? Dlaczego, ja jestem w tej grze osobnikiem dobrym. Cóż, jeśli musisz, zrób to, nie będę się bronił, gdyż i tak nawet bym Ciebie nie dotknął.*
- Yamoroshi
- Posty: 28
- Dołączył(a): 2008-10-19 00:09
Re: Historia jednej znajomości
Dwa słowa dziewczyny wyjaśniły wszystko
- Jesteś pochodnią...
Yamoroshi zamarł po raz drugi. Widocznie Bogowie zadecydowali, że będzie musiał zniknąć z tego świata. Jednak kolejne słowa dziewczyny przyniosły choć mały promyczek nadziei:
- ... niezwykłą pochodnią.
Po tym dziewczyna bez słowa odeszła.
- Jesteś pochodnią...
Yamoroshi zamarł po raz drugi. Widocznie Bogowie zadecydowali, że będzie musiał zniknąć z tego świata. Jednak kolejne słowa dziewczyny przyniosły choć mały promyczek nadziei:
- ... niezwykłą pochodnią.
Po tym dziewczyna bez słowa odeszła.
- Phoriist
- Posty: 50
- Dołączył(a): 2008-10-19 13:54
- Lokalizacja: PL|Olsztyn
Re: Historia jednej znajomości
Yamoroshi nie wiedział, co ma myśleć. Spędził cały dzień i wieczór w swoim domku na drzewie na obrzeżach miasta w ogóle nie myśląc o pięknej elfce. Szybko zasnął i zmorzyły go koszmary o tym, że jego ogień gaśnie i przestał istnieć. Jednak nie obudził się, trwał między życiem, a śmiercią i nie budził się, a minęły już trzy dni, a on spał, spał i spał... Mieszkał sam i nikt nie wiedział o jego śpiączce, a drzwi miał zabezpieczone, okna zaciemnione, a drogę zasłaną pułapkami, aby nikt nie miał szansy się dostać do jego domu.
- Yamoroshi
- Posty: 28
- Dołączył(a): 2008-10-19 00:09
Re: Historia jednej znajomości
Po chwili okazało się, że jednak ktoś wszedł. Był to Phoriist Cillic - rzemieślnik, cel wielu zamachów. Stanął pod domem swojego "kumpla", Yamoroshiego.
- Dziwne - pomyślał - Yamo przecież nic nie mówił, źe gdzieś się wybiera.
Rzemieślnik wszedł do środka.
Tymczasem za domem trzech skrytobójców szybko ustaliło plan pozbycia się rzemieślnika. Zabójcy podążyli za Phoriistem.
Phoriist zapalił "światło" niechcący "aktywując" żyrandol z kolcami, który zaczął na niego spadać. On jednakże nie wiedząc o tym dostrzegł złotą monetę kilka kroków dalej. Już po chwili żyrandol zmasakrował płatnego mordercę, który stał za Phor'em. Po chwili Phoriist skierował się na piętro. Po chwili na tych schodach przystanął drugi asasyn. Phoriist przypadkowo potrącił wazon aktywując kolejną pułapkę. Po chwili schody zawaliły się ukazując drugiemu zabójcy głęboki dół pełen kolców. Rzemieślnik usłyszał tylko ciche *PLASK*.
Phoriist stanął w końcu przed drzwiami do sypialni Yamoroshi'ego.Otworzył drzwi. Dostrzegł kolejną złotą monetę, więc przykucnął, aby ją podnieść. W tym czasie gigantyczny topór przepołowił głowę trzeciego domniemanego zamachowca, po czym znów schował się w suficie. Phor tymczasem dotarł już do łóżka Yamo i uderzył precyzyjnie młotem w miejsce tuż przy głowie elfa.
Yamoroshi aż podskoczył z przerażenia, lecz gdy zobaczył Phoriista, zaczął się śmiać.
- Dziwne - pomyślał - Yamo przecież nic nie mówił, źe gdzieś się wybiera.
Rzemieślnik wszedł do środka.
Tymczasem za domem trzech skrytobójców szybko ustaliło plan pozbycia się rzemieślnika. Zabójcy podążyli za Phoriistem.
Phoriist zapalił "światło" niechcący "aktywując" żyrandol z kolcami, który zaczął na niego spadać. On jednakże nie wiedząc o tym dostrzegł złotą monetę kilka kroków dalej. Już po chwili żyrandol zmasakrował płatnego mordercę, który stał za Phor'em. Po chwili Phoriist skierował się na piętro. Po chwili na tych schodach przystanął drugi asasyn. Phoriist przypadkowo potrącił wazon aktywując kolejną pułapkę. Po chwili schody zawaliły się ukazując drugiemu zabójcy głęboki dół pełen kolców. Rzemieślnik usłyszał tylko ciche *PLASK*.
Phoriist stanął w końcu przed drzwiami do sypialni Yamoroshi'ego.Otworzył drzwi. Dostrzegł kolejną złotą monetę, więc przykucnął, aby ją podnieść. W tym czasie gigantyczny topór przepołowił głowę trzeciego domniemanego zamachowca, po czym znów schował się w suficie. Phor tymczasem dotarł już do łóżka Yamo i uderzył precyzyjnie młotem w miejsce tuż przy głowie elfa.
Yamoroshi aż podskoczył z przerażenia, lecz gdy zobaczył Phoriista, zaczął się śmiać.
- Phoriist
- Posty: 50
- Dołączył(a): 2008-10-19 13:54
- Lokalizacja: PL|Olsztyn
Re: Historia jednej znajomości
Śmiech zamienił się w płacz. Wiedział, że całkowicie obca osoba, bez szwanku, przeszła przez wszystkie jego pułapki.
*Co Ty tu robisz i kim jesteś? Wiesz, że jam jest Yamoroshi Hakiyama, doradca władcy tej oto wioski i nie pozwolę nikomu mnie nachodzić bezprawnie... Jak przeszedłeś pułapki i co tutaj robisz śmierdzący trollu?*
Okazało się, że Yamoroshi poprzez swój dziwny sen zapomniał wszystko, co się wydarzyło w ciągu ostatniego roku.
*Mówię po raz ostatni śmierdzielu, Czego tu chcesz? Won mi stąd i to już.*
*Co Ty tu robisz i kim jesteś? Wiesz, że jam jest Yamoroshi Hakiyama, doradca władcy tej oto wioski i nie pozwolę nikomu mnie nachodzić bezprawnie... Jak przeszedłeś pułapki i co tutaj robisz śmierdzący trollu?*
Okazało się, że Yamoroshi poprzez swój dziwny sen zapomniał wszystko, co się wydarzyło w ciągu ostatniego roku.
*Mówię po raz ostatni śmierdzielu, Czego tu chcesz? Won mi stąd i to już.*
- Yamoroshi
- Posty: 28
- Dołączył(a): 2008-10-19 00:09
Re: Historia jednej znajomości
- Yamo - Nie poznajesz mnie?! Toż to ja! - odpowiedział Phoriist - zapomniałeś, jak już ...
Phoriist zaczął mu wszystko fachowo wyjaśniać, co się wydarzyło od momentu zapoznania się ich. To jest jakieś 364 dni - wszystko udało się rzemieślnikowi wyjaśnić w 2-3 godziny. Pierwsze słowa Yamoroshiego po tej długiej, "pouczającej" mowie brzmiały:
- To Narita została strącona z Panteonu ?!
- Tak. I to już prawie rok temu.
- Ale ja długo spałem... - westchnął elf
- Zgadzam się. Prawie trzy dni. Przyznaj się - paliłeś Kirylię? - zagadnął Phoriist.
Phoriist zaczął mu wszystko fachowo wyjaśniać, co się wydarzyło od momentu zapoznania się ich. To jest jakieś 364 dni - wszystko udało się rzemieślnikowi wyjaśnić w 2-3 godziny. Pierwsze słowa Yamoroshiego po tej długiej, "pouczającej" mowie brzmiały:
- To Narita została strącona z Panteonu ?!
- Tak. I to już prawie rok temu.
- Ale ja długo spałem... - westchnął elf
- Zgadzam się. Prawie trzy dni. Przyznaj się - paliłeś Kirylię? - zagadnął Phoriist.
- Phoriist
- Posty: 50
- Dołączył(a): 2008-10-19 13:54
- Lokalizacja: PL|Olsztyn
Re: Historia jednej znajomości
Pho... kto?
Nie znam żadnego Phoriista, jesteś mi całkowicie obcy, trollu...
Czuję się, jakby ktoś mi zdilejtował kartę pamięci bez przelewania na papier.
Jedyne co pamiętam, to piękna, zielonowłosa elfka, na którą czekałem przed miejscową karczmą.
Oraz przez mglę, bardzo niewyraźnie widzę zarysy jakiejś małej dziewczynki, ale nie pamiętam, kim jest, ani co robiła...
Naprawdę twierdzisz, że się znamy i to prawie rok? Możliwe. Z tego, co mówisz, jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Nie mieszasz się w słowach, jesteś wiarygodny.
Jestem Yamoroshi Hakiyama, dobry Mroczny Elf. Tyle wiem o sobie. A Ty kim jesteś trollu.
DWIE UWAGI:
NIGDY, ale to NIGDY nie mówcie, co ja myślę, bądź robię. Kierujcie tylko i wyłącznie swoimi postaciami, ja pokieruję swoją sam.
JA NIE PALĘ...
Nie znam żadnego Phoriista, jesteś mi całkowicie obcy, trollu...
Czuję się, jakby ktoś mi zdilejtował kartę pamięci bez przelewania na papier.
Jedyne co pamiętam, to piękna, zielonowłosa elfka, na którą czekałem przed miejscową karczmą.
Oraz przez mglę, bardzo niewyraźnie widzę zarysy jakiejś małej dziewczynki, ale nie pamiętam, kim jest, ani co robiła...
Naprawdę twierdzisz, że się znamy i to prawie rok? Możliwe. Z tego, co mówisz, jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Nie mieszasz się w słowach, jesteś wiarygodny.
Jestem Yamoroshi Hakiyama, dobry Mroczny Elf. Tyle wiem o sobie. A Ty kim jesteś trollu.
DWIE UWAGI:
NIGDY, ale to NIGDY nie mówcie, co ja myślę, bądź robię. Kierujcie tylko i wyłącznie swoimi postaciami, ja pokieruję swoją sam.
JA NIE PALĘ...
- Yamoroshi
- Posty: 28
- Dołączył(a): 2008-10-19 00:09
Re: Historia jednej znajomości
Te słowa nieco zaskoczyły Phoriista - to dziwne, że prawie dwumetrowy człowiek został nazwany Trollem. Spróbował wyjaśnić "nieporozumienie".
- Jestem Phoriist Cillic, czołowy rzemieślnik tego miasta. Zapoznaliśmy się niecały rok temu, kiedy przybyłem do tego miasta.
Po chwili dostrzegł małą saszetkę leżącą na dywanie. Podniósł ją i po chwili stwierdził.
- palona Kirylia - zwietrzała. Ktoś musiał Ci ją podać dożylnie bądź donosowo - dlatego tak długo spałeś.
Phoriist pogłowił się chwilę nad tym problemem. Po chwili zagadnął do Yamo:
- Słyszałes może, że w okolicy jest jakaś nowa wojowniczka? Podobno wsławiła się w obronie Wschodniej Bramy. Co lepsze - mogłem ją zobaczyć na targu.
- Jestem Phoriist Cillic, czołowy rzemieślnik tego miasta. Zapoznaliśmy się niecały rok temu, kiedy przybyłem do tego miasta.
Po chwili dostrzegł małą saszetkę leżącą na dywanie. Podniósł ją i po chwili stwierdził.
- palona Kirylia - zwietrzała. Ktoś musiał Ci ją podać dożylnie bądź donosowo - dlatego tak długo spałeś.
Phoriist pogłowił się chwilę nad tym problemem. Po chwili zagadnął do Yamo:
- Słyszałes może, że w okolicy jest jakaś nowa wojowniczka? Podobno wsławiła się w obronie Wschodniej Bramy. Co lepsze - mogłem ją zobaczyć na targu.
- Phoriist
- Posty: 50
- Dołączył(a): 2008-10-19 13:54
- Lokalizacja: PL|Olsztyn
Re: Historia jednej znajomości
*Nie wiem nic, nie pamiętam nic, nie umiem nic...*
*Jestem czystą kartą wiszącą na cienkiej żyłce pociąganej przez Bogów...*
*Opowiedz proszę, jak się poznaliśmy Phoriiście...*
No i czy tak wojowniczka to ta sama, którą widzę przez mgłę w mojej głowie...
*I co to jest Wschodnia Brama?*
*Hmm...* Rozejrzał się po pomieszczeniu, w którym przebywali. *Ładnie tu, miło, ciepło, przytulnie... Gdzie jestem?*
*Jestem czystą kartą wiszącą na cienkiej żyłce pociąganej przez Bogów...*
*Opowiedz proszę, jak się poznaliśmy Phoriiście...*
No i czy tak wojowniczka to ta sama, którą widzę przez mgłę w mojej głowie...
*I co to jest Wschodnia Brama?*
*Hmm...* Rozejrzał się po pomieszczeniu, w którym przebywali. *Ładnie tu, miło, ciepło, przytulnie... Gdzie jestem?*
- Yamoroshi
- Posty: 28
- Dołączył(a): 2008-10-19 00:09
Re: Historia jednej znajomości
- No więc tak... - Phoriist rozpoczął znowu "zapisywać Kartkę" po kolei wyjaśniając Yamoroshiemu historię ich znajomości - Jak poznali się przypadkowo dzięki... zegarkowi, który został znaleziony niegdyś przez Yamoroshiego; jak wspólnie wyprawili się na Trolle; jak kiedyś Yamo zapomniał przyjść na ważne zebranie Rady Miasta, bo ruszył po lek dla Phoriista i dużo więcej rzeczy...
Gdy już Phoriist wszystko wyjaśnił odpowiedział na drugie pytanie.
- Słyszałem, że pod Wschodnią Bramą około trzy dni temu miała miejsce straszna bitwa. Nasze miasto przetrwało dzięki małej wojowniczce, która bez trudu zniszczyła hordę liczącą co najmniej dwieście osobników. Jedyne, co wyróżniało ją spośród innych to spinka na głowie. Tylko coś chyba nie tak było z tą spinką, bo raz przedstawiała białe "L", raz zielone "I" a raz czerwone "H". Za każdym razem, jak spoglądałem - spinka wyglądała na coś innego.
Gdy już Phoriist wszystko wyjaśnił odpowiedział na drugie pytanie.
- Słyszałem, że pod Wschodnią Bramą około trzy dni temu miała miejsce straszna bitwa. Nasze miasto przetrwało dzięki małej wojowniczce, która bez trudu zniszczyła hordę liczącą co najmniej dwieście osobników. Jedyne, co wyróżniało ją spośród innych to spinka na głowie. Tylko coś chyba nie tak było z tą spinką, bo raz przedstawiała białe "L", raz zielone "I" a raz czerwone "H". Za każdym razem, jak spoglądałem - spinka wyglądała na coś innego.
- Phoriist
- Posty: 50
- Dołączył(a): 2008-10-19 13:54
- Lokalizacja: PL|Olsztyn
Re: Historia jednej znajomości
*Ciekawe jest to, co mówisz o tej małej wojowniczce, zaiste ciekawe* powiedział *Wiesz może, skąd przyszła lub dokąd poszła? Bo skoro ja ją widzę w moich wspomnieniach, jako jedną z dwóch rzeczy, które pamiętam, to myślę, że jest kimś ważnym. Może uda mi się ją spotkać jeszcze, jak sądzisz?*
- Yamoroshi
- Posty: 28
- Dołączył(a): 2008-10-19 00:09
17 posty(ów) • Strona 1 z 1
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości