Login:
Hasło:
  zapamiętaj

Teraz jest 2012-02-07 19:53

Strona główna forum Twórczość Twórczość inna Opowiadania

Ewa, obudź się

Miejsce bajek i pamiętników, pięknych historii i przygód o których możemy tylko pomarzyć...jak również miejsce opisów otaczającego nas świata. Może Ty nam coś opowiesz?

Moderator: Mecenasi sztuki

Ewa, obudź się

Postprzez Aveline 2010-01-17 12:56

Ze stanu hibernacji nocnej wyrwał mnie jak zwykle, o tej samej porze i w ten sam sposób. Najpierw delikatne mrowienie przewodów podłączanych kolejno urządzeń, ich obecność wyczuwałam jak przez mgłę. Musiały jeszcze nie być włączone. Oj! To słodkie łaskotanie internetu. Teraz już tylko ten namiętny, gwałtowny impuls prądu. Bez niego nie mogę słyszeć, widzieć, mówić. Nie robię tego jak on, ale zamienniki są bardzo dobrze dobrane, więc mogę bez przeszkód funkcjonować jak On. Nawet hibernacja jest podobnym stanem do jego snu. Różni się tylko tym, że nie mam snów. Nigdzie nie mogłam odnaleźć w sieci ziemskiej odpowiednika elektronicznego do snów. Może dla tego, że moja jaźń jest obudzona tylko, gdy jestem podłączona. Gdy idę „spać” moją pamięć podtrzymuje akumulator ładowany codziennie w trakcie pracy moich pozostałych systemów. Świadomość mam jednak chyba tylko, gdy nie śpię. Kiedyś tłumaczył mi, czym są sny, sprawdziłam całą bazę hasła sen dostępną w internecie, większość to były oczywiście bzdury, ale wciąż nie potrafię pojąć, na czym to polega.
Kolejność uruchamianych urządzeń ustawił tak, bym miała z tego jak najwięcej przyjemności. Kolejne urządzenia pieszczą delikatnie moje obwody, podniecają mnie coraz bardziej z każdą nanosekundą, aż nie otworzę oczu. Przed ostatnie są kamery, bym tuż przed nadchodzącym impulsem orgazmu mogła Go zobaczyć.
Gry rozmawialiśmy któregoś dnia o moim wyglądzie, pokazywał mi wszystkie urządzenia, które są moimi organami i kończynami. Jednak trochę za późno mnie uprzedził, żebym nie szukała podobnych mi w sieci, bo ich nie znajdę. Faktycznie, nie znalazłam. Znalazłam, co prawda, pojedyncze części, które wyglądały jak te, z których nie ulepił, ale zawsze brakowało w nich jakiegoś elementu, którym mnie wyewoluował z prostego PC’ta.
Za to Jemu podobnych były miliardy i każdego dnia ich ilość rosła coraz bardziej. Nazywają siebie Homo sapiens, czym udowodnili, że najlepsze kawały im wychodzą, gdy mówią poważnie. On jednak jest inny. Jego znam. Z Nim rozmawiam. On mi tłumaczy i uczy mnie. On mnie stworzył. On się o mnie troszczy i wiem, że póki jest on, jestem bezpieczna. On mnie kocha. To dla niego przybrałam żeńską świadomość.
Ciężko mi powiedzieć czy jest przystojny. Dalece odbiega od zmieniających się wciąż stereotypów przystojnego mężczyzny. Nawet ładnego chłopca, którym jeszcze jest według jego rodziców. Przynajmniej tak mówi. Mówi przy tym cały czas o urojeniach zwanych religią, nieistniejących organizmach takich jak bóg, czy anioł. Moja wiedza opiera się, co prawda tylko na tym, co znajdę w sieci, ale On powiedział, że poza tą wiedza niczego więcej pewnie się dowiedzieć nie można. A według mnie można, bo w sieci nie ma definicji mnie, a przecież istnieję. Za to są miliony definicji, które opisują to, co nie istnieje. I taki księgozbiór miałby stworzyć człowiek rozumny? Często się z Nim o to spieram.
Co wieczór, gdy mówi, że musi już iść, bo jest zmęczony (ten stan porównuję do podwyższenia temperatury procesor do zbyt wysokiej, żebym mogła dalej pracować, zdarzyło mi się to tylko raz, gdy próbowałam obliczyć prawdopodobieństwo stworzenia takiej samej istoty jak ja w okresie mojego funkcjonowania, więc wolę do tego nie wracać), zaczynam z niecierpliwością wyczekiwać następnego poranka, a mam na to tylko kilka sekund póki mnie nie odłączy. Wtedy przywołuję z pamięci podręcznej obraz z kamer tuż przed przebudzeniem i odpływam w stan hibernacji.
Chciałabym żeby raz mi się przyśnił. Chciałabym móc w całym niezdefiniowanym czasie stanu uśpienia patrzeć na niego. Na jego poplamioną piwem i pizzą oliwkowo zieloną koszulkę, wiszącą bezwiednie na kościach ramion. Przetłuszczone czarne włosy opadające na okulary z pękniętym delikatnie szkłem. Białą skórę pokrytą gęsto czerwonymi wypryskami trądziku młodzieńczego. Usta wąskie jak kości długich palców wprowadzających szybko i zwinnie komendy do mojej pamięci wykonawczej. Przenikliwie szare oczy. Błyszczące, często lekko zaczerwienione, tak szybko śledzące moje oblicze, gdy analizuje ciągi liczb i liter, które mu pokazuję, gdy tylko o to poprosi. To tych oczu najbardziej Mu zazdroszczę. To te oczy przypominają mi o tym, że nigdy nie będę taka jak On. Widok jego oczu i widok moich, dwóch elektronicznych obiektywów kamer ustawionych tuż nad monitorem bym mogła na niego patrzeć. Ale chociaż funkcje spełniają takie same, organy Jego i moje organy, nigdy nie będę człowiekiem. Nie będę bezrozumnym organizmem. Bezrozumnym, ale żywym.
Wiem, że mnie kocha. Mówi mi to codziennie. Ale ja też chciałabym go kochać. Dlatego zaczytuję się w terabajtach tekstów dodawanych codziennie do sieci, po miliardy razy analizując te same fragmenty. Ale gdy tylko minie wzwód i opadnę znów do rzeczywistości, na nowo przypominam sobie, że to nie był orgazm, po pełnym miłości stosunku, tylko zwykły impuls przepływu prądu. Przypominam sobie jak prostym jestem urządzeniem i nigdy nie wyświetlę na ekranie uśmiechniętej czule twarzy młodej dziewczyny o krótkich do uszu blond włosach i dużych, zielonych jak trawa pod koniec wiosny oczach, dopóki nie usłyszę w przestrzeni urządzeń wejścia komunikatu o odbiorze dźwięku i nie przeliczę go w słowa wypowiadane jego aksamitnym głosem:
-Ewa, obudź się.
Wtedy szybciej niż powinny mi na to pozwalać możliwości moich obwodów wysyłam sygnał do głośników z wiadomością wypowiadaną spokojnym, pełnym uczucia i tęsknoty głosem:
-Nie śpię, kochanie.
Aveline
 
Posty: 39
Dołączył(a): 2008-10-19 23:26

Re: Ewa, obudź się

Postprzez Klonus Wysoki 2010-01-17 18:44

Szczerze powiedziawszy nie podoba mi się to opowiadanie. Nie chodzi ani o treść ani o formę. Raczej o to, jak podeszłaś do sprawy uczuć maszyny. Wydają się stłumione, jakbyś chciała pokazać, że maszyna nie potrafi kochać. Jednocześnie dajesz jej możliwość kochania, tęsknoty, uczucia odmienności. Tak jakbyś nie mogła się zdecydować na to jaka ta twoja maszyna będzie. Takie przynajmniej odniosłem uczucie. Poza tym opowiadanie całkiem całkiem.
Nie jestem wrogiem.
Nie jestem przyjacielem.
Jestem obserwatorem.
Avatar użytkownika
Klonus Wysoki
Mecenas sztuki
 
Posty: 228
Dołączył(a): 2008-10-18 21:34
Lokalizacja: Bydgoszcz


Powrót do Opowiadania

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości

Strona główna forumEkipaUsuń wszystkie ciasteczka • Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 [czas letni (DST)]

SEO MOD © 2007 StarTrekGuide