Dwa banały
Dwa banalne, proste wierszyki.. Tak.. takie cudacznie prostackie i bez polotu, ale moje..
129 dzień III ery
"Ach! Odłamki ostre,
Już w sercu, już w oku,
Już dłoń broczy karmazynowym blaskiem
Już nie ujrzy wyśnionego
Pisanego jej przez czas
Któż dłoń zbroczoną krwią pochwyci
jak skały ostre, jak klif niebezpieczne
Jak otchłań głębokie i spienione chłodem
oczy spozierające zza zielonych łąk nadziei
Już nie ujrzy ich, nie doceni.."
Śmierć doskonała
"Napisałam list. Jeden ton.
W półcieniu dotykiem wymazałeś gorycz.
Zepsuty zegar pojękiwał żałośnie
Nad końcem zbyt bliskich oddechów.
Źrenice jutra zaczerpnęły powietrza
W podziurawione płuca przestrzeni.
W barwy dźwięku i zapachu ubrałeś noc.
Zbyt gorące dłonie wymalowały drżenie.
Pod cienkim kocem grzechu
Ukryłam wyrzuty sumienia.
Już kupiłam trumnę.
Ułożę miłość w amarantowym atłasie.
Poduszka zbyt miękka.
Na ostatnią drogę pierwsza przywiędła róża.
Krzyk bez emocji.
Oderwałam kolce wczorajszych pocałunków.
Jutro okryję wilgotną ziemią
Nasze jestestwo.
Zbrodnia doskonała.
Zostańmy przyjaciółmi.
...Tylko słowa jakoś dziwnie jaśniały
Pod okrwawionymi palcami,
Połamanymi paznokciami
Głosek dźwięcznych i bezdźwięcznych.
Jutro będzie inna.
Cudownie wyważona.
Bez zobowiązań zabierzesz ją w kolejną podróż.
A ja przygotuję amarantowe pożegnanie..."
**Ktoś zapyta, dlaczego amarant... Odpowiem-kontrast.
129 dzień III ery
"Ach! Odłamki ostre,
Już w sercu, już w oku,
Już dłoń broczy karmazynowym blaskiem
Już nie ujrzy wyśnionego
Pisanego jej przez czas
Któż dłoń zbroczoną krwią pochwyci
jak skały ostre, jak klif niebezpieczne
Jak otchłań głębokie i spienione chłodem
oczy spozierające zza zielonych łąk nadziei
Już nie ujrzy ich, nie doceni.."
Śmierć doskonała
"Napisałam list. Jeden ton.
W półcieniu dotykiem wymazałeś gorycz.
Zepsuty zegar pojękiwał żałośnie
Nad końcem zbyt bliskich oddechów.
Źrenice jutra zaczerpnęły powietrza
W podziurawione płuca przestrzeni.
W barwy dźwięku i zapachu ubrałeś noc.
Zbyt gorące dłonie wymalowały drżenie.
Pod cienkim kocem grzechu
Ukryłam wyrzuty sumienia.
Już kupiłam trumnę.
Ułożę miłość w amarantowym atłasie.
Poduszka zbyt miękka.
Na ostatnią drogę pierwsza przywiędła róża.
Krzyk bez emocji.
Oderwałam kolce wczorajszych pocałunków.
Jutro okryję wilgotną ziemią
Nasze jestestwo.
Zbrodnia doskonała.
Zostańmy przyjaciółmi.
...Tylko słowa jakoś dziwnie jaśniały
Pod okrwawionymi palcami,
Połamanymi paznokciami
Głosek dźwięcznych i bezdźwięcznych.
Jutro będzie inna.
Cudownie wyważona.
Bez zobowiązań zabierzesz ją w kolejną podróż.
A ja przygotuję amarantowe pożegnanie..."
**Ktoś zapyta, dlaczego amarant... Odpowiem-kontrast.

![;]](./images/smilies/dwukropek-nawiaskwadratowyz.png)

